Aktorka dziś była wezwana do komendy na warszawskim Mokotowie. Tam usłyszała zarzut kierowania samochodem pod wpływem alkoholu. – Podejrzana przyznała się do winy – mówi Magdalena Bieniak z komendy na Mokotowie. Dodała, że aktorka składała wyjaśnienia, ale ich treści nie może ujawnić.

Postawiony dziś zarzut to konsekwencja poniedziałkowego wypadku Joanny L. aktorki znanej m.in. z serialu „Przyjaciółki". Ok. godz. 9 jechała swoim porsche ulicą Puławską. Tam uderzyła w tył nissana, a nissan w tył skody. Nikt nie ucierpiał. Okazało się, że aktorka była pijana. Miała 1,2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu.

Policja od razu zatrzymała jej prawo jazdy. Za spowodowanie kolizji aktorkę ukarano 400 złotowym mandatem i sześć punktów karnych.

Po tym zdarzeniu aktorka wydała specjalne oświadczenie. "Nie szukam żadnych usprawiedliwień, bo w takiej sytuacji ich po prostu nie ma. To, co się wydarzyło jest naganne" – napisała.

Tłumaczyła, że wieczorem poprzedzającym feralny poranek była na kolacji, podczas której piła wino. "Jeżeli ktoś myśli, że po takiej kolacji i odrobinie snu, może wsiąść za kierownicę, bo tak czuje i uważa, że wszystko jest w porządku, jest w dużym błędzie. Ja ten straszny błąd popełniłam" – napisała aktorka.

Podkreśliła, że nie znajduje słów, aby wyrazić, jak bardzo jest jej przykro. "To moja lekcja na całe życie, której z pokorą poniosę konsekwencje i wyciągnę wnioski" – dodała.

Aktorka liczy, że inni kierowcy za jej przykładem wyciągną wnioski i nie popełnią nigdy tak drastycznego błędu. "Przepraszam wszystkich z całego serca" – napisała.

Kiedy zakończy się sprawa aktorki? – Wysłaliśmy sprawę do prokuratury, ona będzie podejmować decyzję – mówi Magdalena Bieniak.

Za jazdę pod wpływem alkoholu Joannie L. grozi do dwóch lat więzienia.