27-letni Piotr J. na początku maja 2014 roku zostawił swój samochód w warsztacie w centrum Łodzi. Kiedy przyjechał po odbiór stwierdził, że skradziono mu końcówki układu wydechowego pojazdu.

Zdenerwowany klient pobił właściciela warsztatu. – Uderzał go metalową rurką w głowę, a kiedy mężczyzna upadł na ziemię, bił go nadal po całym ciele – opowiada prok. Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

W wyniku tego pobicia właściciel warsztatu doznał licznych obrażeń ciała Miał sińce na twarzy, tułowiu rękach i nogach. Na szczęście obrażenia nie były poważne, bo lekarze stwierdzili, że doszło do naruszenia czynności narządów ciała poniżej siedmiu dni.

Gdy pobity mężczyzna poszedł kupić końcówkę układu wydechowego wtedy Piotr J. wraz z Jackiem K. ukradli samochód właściciela warsztatu oraz narzędzia o wartości tysiąca złotych.

Jednak okradziony nie powiadomił policji. Zrobił to po drugim pobiciu do którego doszło trzy tygodnie później, po pobiciu w nocy z 27 na 28 maja 2014 roku.

Wtedy na właściciela warsztatu poza Piotrem J. oraz Jackiem K. napadło jeszcze dwóch mężczyzn. – Pobili go Kijami bejsbolowymi i metalową rurką. Uszkodzili też jego samochód - mówi prok. Kopania.

Dwóch sprawców pobicia zostało zatrzymanych. Usłyszeli zarzuty pobicia i kradzieży. Piotr J. przyznał się do dwukrotnego pobicia właściciela warsztatu, a Jacek K. do wszystkich zarzucanych mu czynów.

Obaj oskarżeni byli wcześniej karani. Teraz grozi im do ośmiu lat więzienia.