Dziecko wraz z rodzicami było w lokalu przy ul. Dworcowej w Olsztynie w czwartek po południu. W pewnym momencie chłopiec powiedział, że musi skorzystać z toalety. Poszedł do niej sam.

Była zamknięta. Rodzice wzięli klucz, a chłopiec wszedł do pomieszczenia. Gdy nie wracał przez pięć minut, jego ojciec poszedł sprawdzić, co się dzieje.

- Zobaczył dziecko na podłodze bez butów i skarpetek, które uskarżało się na pieczenie skóry. Na podłodze oraz muszli klozetowej rozlana była kleista substancja – mówi Anna Fic, rzecznik warmińsko-mazurskiej policji.

Rodzice zabrali dziecko. Mama wykąpała chłopca w domu i położyła spać. Jednak pięciolatek cały czas skarżył się na pieczenie i ból skóry. Płakał.

Rodzice pojechali z synkiem do szpitala. – Lekarze stwierdzili u chłopca poważne poparzenia skóry na rączkach, nogach, pośladkach. W niektórych miejscach doszło nawet do martwicy. Potrzebny będzie przeszczep skóry – opowiada Anna Fic.

W środę rodzice zgłosili zawiadomienie o przestępstwie. Policja zabezpieczyła substancję, którą poparzył się chłopiec. Przesłuchano już właściciela restauracji, ale na razie nie wiadomo czym mogło poparzyć się dziecko.

- Nie przesłuchaliśmy jeszcze pani, która zajmowała się sprzątaniem, bo jej w środę nie było w pracy – mówi Anna Fic.

Już wszczęto postępowanie dotyczące narażenia życia i zdrowia dziecka na niebezpieczeństwo. Na razie nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów.

Próbowaliśmy skontaktować się z właścicielem restauracji. Jednak nikt nie odbierał telefonu  podanego na jej stronie internetowej restauracji.