Reklama

Milionowe oszustwo przy sprzedaży gazu

Dzięki nielegalnym urządzeniom montowanym w ciężarówkach kierowcy przywłaszczali gaz i sprzedawali go „na lewo” - twierdzą śledczy. Zysk przekazywali właścicielowi, który się z nimi dzielił. W taki sposób mieli dopuścić się oszustw na ponad 6 mln zł.

Aktualizacja: 05.03.2015 18:24 Publikacja: 05.03.2015 18:06

Milionowe oszustwo przy sprzedaży gazu

Foto: Policja

Proceder rozpracowali policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy wojewódzkiej w Radomiu. Prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa w Grójcu właśnie skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.

- Łącznie 21 osób usłyszało zarzuty dotyczące między innymi przerabiania urządzeń pomiarowych, przywłaszczenia mienia, oszustwa oraz przyjmowania korzyści majątkowej. Uszczuplenia dystrybutora gazu wynikające z nielegalnego procederu wynoszą ponad 6 mln złotych – mówi „Rzeczpospolitej" Rafał Sułecki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.

Wśród oskarżonych jest właściciel firmy transportowej z Małopolski, zatrudnieni w niej kierowcy, którzy rozwozili gaz, jak i osoby odpowiedzialne za legalizację urządzeń w ciężarówkach i montaż nielegalnego sprzętu, który umożliwiał nadużycie.

Jak wyglądał proceder? Oszustwa przy sprzedaży gazu mieli dopuszczać się kierowcy firmy transportowej za wiedzą i aprobatą jej właściciela. Tankowali gaz u dystrybutora i rozwozili go do stacji LPG na terenie całego kraju. Jednak specjalne urządzenie zamontowane w ciężarówkach umożliwiało im lewe zyski. –  Urządzenie modyfikowało ustawienia komputera nadzorującego dystrybucję gazu na cysternie. To z kolei pozwalało kierowcom „oszczędzać" nawet kilkaset litrów LPG podczas jednej trasy – wyjaśnia Rafał Sułecki.

W praktyce wyglądało to tak, że z odczytu wynikało, że kierowca dostarczył do stacji np. 200 litrów gazu, podczas kiedy w rzeczywistości było go tylko np. 170 litrów. - Po prostu licznik oszukiwał  - mówi nam jeden ze śledczych.

Reklama
Reklama

„Zaoszczędzony" w taki sposób gaz był później sprzedawany na lewo, a nielegalne zyski trafiały do kieszeni właściciela firmy, który miał dzielić się nimi z kierowcami. – Miesięcznie były to sumy sięgające  kilkudziesięciu tysięcy złotych – mówi jeden ze śledczych. W ciągu trzech lat proceder miał przynieść osobom w niego zaangażowanym ponad 6 mln zł.

Nadużycie było nietypowe, a przez to trudne do wykrycia. Oszustwo wyszło na jaw, kiedy poszkodowany zorientował się, że do stacji trafia mniej gazu niż powinno i zawiadomił prokuraturę. W 2011 r. wszczęto śledztwo, około 20 ciężarówek z małopolskiej firmy poddano oględzinom. Następnie  zamontowane w nich nielegalne urządzenia umożliwiające nadużycia zbadał biegły. Śledztwo trwało długo ze względu m.in. na konieczność uzyskania specjalistycznych opinii mających wyjaśnić mechanizm działania nielegalnych urządzeń fałszujących pomiary.

W pierwszej fazie śledztwa do aresztu trafiły cztery osoby podejrzane o udział w procederze (są już na wolności). Teraz ich zachowanie oceni sąd. - W sprawie zabezpieczono mienie o wartości około 180 mln zł – mówi Rafał Sułecki.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
Od styczniowego entuzjazmu do rezygnacji. Jak uniknąć pułapek postanowień noworocznych?
Warszawa
Nowa tradycja w Pałacu Prezydenckim. Cykliczne ceremonie zmiany flagi państwowej
Kraj
Prawo w impasie w 2025 roku: Bodnar, Żurek, weta Nawrockiego
Kraj
Będzie zima, jakiej dawno nie było? Uwaga na śnieżyce i oblodzenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama