Proceder rozpracowali policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy wojewódzkiej w Radomiu. Prowadząca śledztwo Prokuratura Rejonowa w Grójcu właśnie skierowała do sądu akt oskarżenia w tej sprawie.
- Łącznie 21 osób usłyszało zarzuty dotyczące między innymi przerabiania urządzeń pomiarowych, przywłaszczenia mienia, oszustwa oraz przyjmowania korzyści majątkowej. Uszczuplenia dystrybutora gazu wynikające z nielegalnego procederu wynoszą ponad 6 mln złotych – mówi „Rzeczpospolitej" Rafał Sułecki z Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu.
Wśród oskarżonych jest właściciel firmy transportowej z Małopolski, zatrudnieni w niej kierowcy, którzy rozwozili gaz, jak i osoby odpowiedzialne za legalizację urządzeń w ciężarówkach i montaż nielegalnego sprzętu, który umożliwiał nadużycie.
Jak wyglądał proceder? Oszustwa przy sprzedaży gazu mieli dopuszczać się kierowcy firmy transportowej za wiedzą i aprobatą jej właściciela. Tankowali gaz u dystrybutora i rozwozili go do stacji LPG na terenie całego kraju. Jednak specjalne urządzenie zamontowane w ciężarówkach umożliwiało im lewe zyski. – Urządzenie modyfikowało ustawienia komputera nadzorującego dystrybucję gazu na cysternie. To z kolei pozwalało kierowcom „oszczędzać" nawet kilkaset litrów LPG podczas jednej trasy – wyjaśnia Rafał Sułecki.
W praktyce wyglądało to tak, że z odczytu wynikało, że kierowca dostarczył do stacji np. 200 litrów gazu, podczas kiedy w rzeczywistości było go tylko np. 170 litrów. - Po prostu licznik oszukiwał - mówi nam jeden ze śledczych.