Reklama

Majewski: Jedna tura wciąż jest możliwa

Bronisław Komorowski traci już nawet wyborców PO, ale nadal ma zapas pozwalający wygrać bez dogrywki.

Aktualizacja: 22.04.2015 12:03 Publikacja: 21.04.2015 21:06

Paweł Majewski

Paweł Majewski

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Wyniki pogłębionych badań elektoratów przygotowane przez IBRiS były tłem pierwszej debaty kampanii przed majowymi wyborami prezydenckimi. Starli się w niej sztabowcy głównych kandydatów. W wydarzeniu organizowanym przez Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego wzięli udział przedstawiciele: Bronisława Komorowskiego, Andrzeja Dudy, Pawła Kukiza, Janusza Korwin-Mikkego, Magdaleny Ogórek, Adama Jarubasa i Janusza Palikota.

Wnioski IBRiS zaprezentował szef tej pracowni Marcin Duma. Nie były to jednak standardowe słupki poparcia, ale analiza sytuacji kandydatów w elektoratach partyjnych i ocena bazy, jaką dysponuje dany pretendent.

Okazuje się, że dwaj główni rywale dominują w elektoratach wspierających ich partie, ale nie skupiają wszystkich zwolenników. Na Bronisława Komorowskiego chce głosować 88 proc. wyborców PO, a na Andrzeja Dudę 84 proc. zwolenników PiS. Obaj zabierają sobie wzajemnie po 3 punkty procentowe z naturalnego zaplecza.

Duma zwrócił uwagę, że Komorowski jeszcze do niedawna miał poparcie niemal wszystkich (97–98 proc.) wyborców PO. – Odwrotną drogę pokonuje Duda – stwierdził prezes IBRiS. Przypomniał, że udział Komorowskiego w elektoracie PiS waha się na granicy błędu statystycznego, a na początku kampanii skupiał on 20 proc. sympatyków głównej konkurencji.

Jedynym kandydatem, który zabiera obu głównym partiom poparcie, jest Paweł Kukiz. Chce na niego głosować 4 proc. zwolenników PiS i 2 proc. PO. Ale 5 proc. wyborców PiS i 4 proc. PO wciąż nie wie, na kogo głosować. Tylko jedną trzecią elektoratu SLD przyciąga Magdalena Ogórek. Za to aż 48 proc. chce głosować na Komorowskiego, a 7 proc. na Dudę.

Reklama
Reklama

Połowę wyborców PSL przyciąga Adam Jarubas. 33 proc. wskazuje na Komorowskiego, a po 8 na Dudę i Ogórek.

W badaniu wyraźny jest spadek potencjału wyborczego prezydenta. Ankietowani mieli w skali od 1 do 5 określić szansę, że zagłosują na danego kandydata – gdzie cyfra 1 oznaczała „na pewno nie zagłosuję", a 5 „na pewno zagłosuję". – W tym ujęciu nie ograniczamy wyboru do jednego kandydata. Można wskazać kilku, na których wyborca jest w stanie oddać głos – tłumaczył Marcin Duma.

Okazało się, że od końca lutego liczba skłonnych poprzeć prezydenta spadła z 65 do 56 proc. Liczba zdecydowanych przeciwników wzrosła zaś z 26 do 34 proc.

– Należy zauważyć, że wyborców, którzy są gotowi zagłosować na Komorowskiego, jest tylu, że może zakończyć się na jednej turze – stwierdza jednak Duma, ale podkreśla, że wszystko zależy od końcówki kampanii.

– Naszym celem będzie mobilizacja elektoratu określanego jako centrowy. Wyniki PO w wyborach europejskich i samorządowych pokazują, że nie zawsze się to udaje – mówił Konrad Niklewicz reprezentujący sztab prezydenta.

Poseł PiS Jarosław Sellin zauważył, że w kampanii liczą się trendy. – Komorowski ma przyrost elektoratu negatywnego, a kampania się jeszcze nie skończyła. Coraz więcej osób deklaruje, że zagłosuje na niego. To ważne w kontekście drugiej tury – ocenił.

Reklama
Reklama

Jednak kampania nie zmienia praktycznie postaw wobec Dudy. Pod koniec lutego głosowanie na niego wykluczało 61 proc. osób, dziś 60 proc. Pewność głosowania wzrosła zaś z 28 do 30 proc.

– W kampanii Dudy nie było komponentu, który poszerzałby bazę wyborców. Dużym wyzwaniem jest powtórzenie wyników Lecha Kaczyńskiego (33 proc.) i Jarosława Kaczyńskiego (36 proc.) z pierwszych tur wyborów w 2005 i w 2010 r. – przekonywał Duma.

Badanie wykonano 16 kwietnia na standardowej telefonicznej próbie 1100 dorosłych mieszkańców Polski.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Warszawa
Znany biurowiec zniknie z mapy Warszawy. Pekao Tower idzie do rozbiórki
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama