Zdaniem prokuratury to on pod koniec stycznia zabił 30-letnią kobietę oraz jej 53-letniego męża w mieszkaniu przy ul. Pomorskiej w Kielcach, bo nie chciał zwracać pożyczonych od pary pieniędzy.
Ciała ofiar znalazł ojciec zamordowanego mężczyzny. Poszedł sprawdzić co się dzieje, bo nie miał kontaktu z synem ani jego żoną. Małżeństwo nie pojawiło się też na imprezie rodzinnej.
Na ciałach ofiar były liczne rany tłuczone w tym głowy oraz cięte m.in. rąk. Tuż po zbrodni policjanci nie wykluczali, że mogło dojść do samobójstwa rozszerzonego, w którym jedno zabiło drugiego współmałżonka, a następnie popełniło samobójstwo.
Jednak sekcja zwłok wykazała, że obrażenia jakie mieli małżonkowie zadano im narzędziem tępym lub tępokrawędzistym. Nie było wątpliwości, że oboje zostali zamordowani. Na miejscu policyjni zabezpieczyli wiele śladów do dalszych badań.
Przez trzy miesiące były one analizowane i oceniane przez biegłych. Ich wyniki w tym badania DNA okazały się kluczowe. Dzięki nim policjanci wytypowali i zatrzymali w Radomiu 48-letniego mężczyznę, znajomego małżeństwa.
Usłyszał on zarzut podwójnego zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. - W prokuraturze nie przyznał się do winy, nie składał wyjaśnień – mówi „Rzeczpospolitej" Zyta Wanat, wiceszefowa prokuratury Kielce-Wschód.
Dlaczego zamordował małżeństwo? Z ustaleń śledczych wynika, że mężczyzna pożyczył od pary 200 tys. zł, a gdy para domagała się zwrotu postanowił się ich pozbyć.
Mężczyzna został już aresztowany na trzy miesiące. W sądzie składał wyjaśnienia. Co powiedział? Na razie nie wiadomo. Teraz podejrzanemu grozi kara nawet dożywotniego więzienia.