Izabella Ch. jechała zresztą tym samym mercedesem, którym później wpadła do przejścia przy Rotundzie.

Sąd, który badał tę pierwszą sprawę także uznał, że jako osoba niepoczytalna może ona znów popełnić przestępstwo i dlatego powinna trafić do zakładu zamkniętego.

Na trop tej właśnie sprawy wpadła „Gazeta Stołeczna". Okazało się, że na trzy miesiące przed głośnym wypadkiem przed Rotundą, Izabella Ch. we wrześniu 2012 roku została zatrzymana przez warszawską policję na ul. Chłodnej.

Jak ustaliła "Rzeczpospolita" kobieta jechała wówczas pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało u niej wówczas 1,1 promila w organizmie.

Prokuratura postawiła zarzuty kobiecie, ale kiedy okazało się, że jest ona niepoczytalna, śledczy wnieśli do sądu o umorzenie postępowania i skierowanie jej do szpitala. Tak zawsze postępuje się w podobnych przypadkach.

Sąd na warszawskiej Woli taką decyzję podjął w styczniu. - Podejrzana popełniła czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości w stanie niepoczytalności i zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że ponownie taki czyn popełni – tłumaczyła „Gazecie Stołecznej" Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie.

Decyzja wolskiego sądu zdążyła się uprawomocnić, bo nikt jej nie zaskarżył. W maju policjanci zatrzymali Izabellę Ch. w centrum handlowym Klif na Okopowej w Warszawie. Wyszła z jednego z salonów fryzjerskich.

Kobietę karetką odwieziono do zakładu zamkniętego w Tworkach. Będzie tam co najmniej do listopada. Wtedy bowiem będzie badana przez biegłych, którzy stwierdzą czy nadal musi przebywać w takim ośrodku, czy też jej stan zdrowia na tyle się poprawił, że może go opuścić.

Nadal nie jest prawomocna decyzja sądu o umieszczeniu kobiety w szpitalu psychiatrycznym w związku z jej najsłynniejszym wyczynem za kółkiem, czyli wjazdem do przejścia podziemnego w centrum stolicy.

W grudniu 2013 roku kobieta będąc pod wpływem alkoholu wjechała mercedesem do przejścia obok Rotundy. Na szczęście nikt nie ucierpiał, bo był środek nocy.

Izabella Ch. dość długo wodziła za nos wymiar sprawiedliwości. Nie stawiała się na rozprawy, nie chciała poddać się badaniom zleconym przez sąd, w końcu trafiła na obserwację psychiatryczną.

U kobiety stwierdzono chorobę psychiczną, która wyłączała jej zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania postępowaniem. Biegli orzekli też, że kobieta może popełnić podobny czyn.

Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, ale skierowała do sądu wniosek o umieszczenie kobiety w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Sąd się na to zgodził 20 maja.

Obrońca kobiety już wcześniej zapowiedział, że będzie się odwoływał od tej decyzji. – Tylko pięćset osób w Polsce przebywa na zamkniętym leczeniu psychiatrycznym. Żadna z nich nie trafiła tam z powodu czynu, za który sąd mógłby wymierzyć im dwa lata więzienia – mówił Witold Kabański, pełnomocnik Izabelli Ch.

Po raz pierwszy Izabella Ch. została zatrzymana pod wpływem alkoholu przez policję już w 2008 roku. Wtedy miała jednak poniżej 0,5 promila. Skończyło się na mandacie.