Rysunek dla dzisiejszego „Super Expressu" narysował niezawodny Jerzy Wasiukiewicz. Przedstawia trzech typowych Polaków siedzących przy stole. W rękach kufle z piwem, a na blacie przekąski. Jeden z nich zagląda do gazety. – Wałęsa obalił komunizm – mówi do kolegów. – Tylko nie obalił komunistów.
Uwaga celna, bo nie tylko streszcza to, co działo się w Polsce po 1989 roku. Uwaga facecika z rysunku celnie pasuje też do dzisiejszej sytuacji. Bo czy gdyby komuniści rzeczywiście odpowiedzieli za swoje dawne grzechy, czy możliwe byłoby to, co wyprawia dzisiaj Maria Kiszczak? Udzieliła wywiadu dzisiejszemu „Super Expressowi", w którym mówi, że to „mąż obalił komunizm, a nie Lech Wałęsa". – Gdyby Czesław nie chciał zmian, nie doszłoby do nich – argumentuje.
Opowiada też o okolicznościach znalezienia teczki TW Bolka. – Z tygodnia na tydzień mąż czuł się coraz gorzej. Pewnego dnia poprosił, byśmy weszli do jego gabinetu na drugim piętrze. Wskazał palcem segment szafy. Poradził, bym otworzyła. Tam była m.in. teczka z zobowiązaniem TW Bolka do współpracy z SB – mówi Maria Kiszczak. – Powiedział mi, że w razie kłopotów mam z teczką „Bolka" pójść do IPN – dodaje żona generała.
Do sprawy Lecha Wałęsy wraca też dzisiejsza „Gazeta Wyborcza". Od kilku dni chwyta się coraz bardziej rozpaczliwych sposobów na udowodnienie, że w tej sprawie coś nie gra. Dziś prezentuje zdjęciowy kolaż z zestawieniem podpisów Wałęsy z teczki TW Bolka. „Wyraźnie widać, że niemal każdy jest inny" – piszą redaktorzy, choć na mój gust są niemal takie same.
Całe zamieszanie chyba jednak Wałęsie nie zaszkodziło. Z sondażu dla „Super Expressu" wynika, że zdaniem 48 proc. Polaków Wałęsa wciąż jest symbolem „Solidarności". Jednak dodatkowo aż 44 proc. badanych uważa, że jeśli potwierdzą się doniesienia o agenturalnej przeszłości, Wałęsa powinien wycofać się z życia publicznego.