Na zamkniętych forach wymieniają się pedofilskimi filmami, uwodzą dzieci przez internet, zwabiają na spotkania, by wykorzystać. Liczba przestępstw seksualnych wobec dzieci gwałtownie wzrosła. W pierwszym półroczu 2016 r. stwierdzono ich 2,6 tys. – to o pół tysiąca więcej niż w całym 2015 r. – wynika z danych Komendy Głównej Policji (KGP) dla „Rzeczpospolitej".

W pierwszym półroczu 2015 doszło do 1,3 tys. przestępstw seksualnych wobec dzieci, w analogicznym okresie tego roku było ich dwukrotnie więcej (2,6 tys.). Wzrosło głównie utrwalanie, posiadanie i rozpowszechnianie materiałów pedofilskich (z 301 czynów do 1,5 tys. – w porównaniu półroczy). Blisko 600 dzieci w tym półroczu zostało wykorzystanych seksualnie, ok. 190 było uwodzonych przez internet.

Policja rozbija całe szajki pedofilów. W operacji pod kryptonimem „Fibula", którą właśnie przeprowadziła, zatrzymała kilkanaście osób. – Posiadały dziecięcą pornografię, zajęliśmy 2 tysiące płyt i kilkadziesiąt urządzeń – mówi Dawid Marciniak z KGP.

Pedofile nagminnie wykorzystują portale społecznościowe. Np. 29-latek nakłaniał dzieci do przesyłania zdjęć pornograficznych, dwaj inni sprawcy proponowali seks 14-latkom.

Nasiloną aktywność pedofilów zauważa Dyżurnet, działający w ramach NASK. W tym półroczu otrzymał ok. 7,9 tys. zgłoszeń od internautów o nielegalnych lub szkodliwych treściach w sieci. Z tego 1,8 tys. (o 700 więcej niż w pierwszym półroczu 2015 r.) dotyczyło pedofilskich filmów i zdjęć.

– Nastolatki dla żartu eksperymentują z erotycznymi wideoczatami, to groźne, bo mogą stać się ofiarą zjawiska o nazwie sextortion. Sprawca grozi, że ujawni zamieszczony w sieci film, czy żąda usług seksualnych – mówi Martyna Różycka, szefowa Dyżurnetu.

Rodzimi seksturyści

Nasila się seksturystyka, która dotyczy nie tylko dalekich krajów. Maria Keller-Hamela, wiceprezes Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (wcześniej o nazwie Fundacja Dzieci Niczyje), zauważa:

– Seksturystyka kojarzy się z ludźmi, którzy jadą do Tajlandii czy Kambodży i za 2 dolary mają seks z dzieckiem, które za taki zarobek może pomóc utrzymać swoją rodzinę. Jednak problem dotyczy wszystkich krajów, a seksturystyka może być zagraniczna i krajowa. Sprawca jest także rodzimy, przyjeżdża do innego miasta, wynajmuje pokój w hotelu i zwabia do niego dzieci – mówi Maria Keller-Hamela. – Niestety, rośnie liczba tego typu przestępstw, dużo łatwiej jest teraz podróżować, a sprawcy mogą nawiązywać kontakt z dziećmi przez internet. Do Polski przyjeżdża też więcej turystów, niektórzy nie tylko po to, by zobaczyć Zamek Królewski – zaznacza ekspertka.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Takie przypadki są, choć rzadko wychodzą na jaw. – W Szczecinie i Wrocławiu sprawcy przyjeżdżali, wykorzystywali seksualnie chłopców. Są przypadki, że sprawca poznał dziewczynkę przez internet, zyskał jej zaufanie i potem umówił się z nią w hotelu. Albo zaproponował nastolatkom pracę modelki i zwabił do hotelu na sesję fotograficzną. Były to dzieci z normalnego domu, sprawcę poznały przez internet – mówi Keller-Hamela.

Na wykorzystywanie seksualne są narażone szczególnie dzieci, które np. uciekły z domów. Aby takie sytuacje wychwytywać, fundacja podpisała z KGP oraz Orbis Accor – największą grupą hotelową w kraju – „Kodeks postępowania" dotyczący procedur ochrony przed wykorzystywaniem seksualnym dzieci w hotelach tej grupy. Fundacja szkoli pracowników hoteli, by informowali policję, gdy widzą, że dziecku dzieje się krzywda.

Jak wzrost statystyk tłumaczą eksperci?

– Policja dysponuje nieporównanie lepszymi niż kiedyś narzędziami do wykrywania tego typu przestępstw, a ludzie częściej reagują na zakazane treści czy propozycje kierowane do dzieci – mówi prof. Mariusz Jędrzejko, pedagog i socjolog.

Grzegorz Gubała, rzecznik małopolskiej policji, dodaje: – Sprawcy wykorzystują nowoczesne technologie do przesyłania danych, ale wykrywamy więcej takich czynów. Zajmują się tym wyspecjalizowane wydziały ds. cyberprzestępczości – dodaje.

Niebezpieczny internet

Maria Keller-Hamela zauważa: – To w pewnej mierze efekt tego, że posiadanie dziecięcej pornografii stało się przestępstwem. I słusznie, bo zawsze stoi za tym krzywda dziecka. Przez wiele lat karalna była tylko ich produkcja i dystrybucja. Również grooming, czyli uwodzenie przez internet, jest dziś przestępstwem, a kiedyś nie był. To przełożyło się na statystyki – ocenia ekspertka. Przyznaje, że szersze możliwości stworzyły też sprawcom nowe technologie. – Mogą wymieniać się plikami w zamkniętych grupach i chociaż nam się wydaje, że to dotyczy małego kręgu, to jest dużo ludzi skłonnych zapłacić bardzo duże pieniądze za seks np. z dwuletnią dziewczynką. Żeby wejść do takiej grupy, trzeba dostarczyć ileś nowych zdjęć – mówi Keller-Hamela.

Problem przez wiele lat był ukryty. – Nie było przyzwolenia społecznego, by o tym mówić, nie było badań, nie było placówek pomocowych, wydawało się, że dotyczy to rodzin z marginesu. Jednak z badań naszej fundacji wynika, że jedno na siedmioro dzieci doświadczyło jakiejś formy wykorzystywania. Teraz ludzie częściej reagują na takie przypadki – mówi wiceprezes fundacji.

Jak chronić dzieci? Zgłaszać policji podejrzane zachowania. – Mamy społeczny obowiązek reagować, czasami dziecko może liczyć tylko na świadków – mówi Maria Keller-Hamela.