Początek rozmowy dotyczył wczorajszego werdyktu Sądu Najwyższego, który orzekł, że prezydent nie może ułaskawić przestępcy przed prawomocnym wyrokiem. Decyzja SN dotyczyła ułaskawienia ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. - Ani ja, ani nikt z moich prawników nie może mieć wątpliwości, że ułaskawienie dotyczy osób skazanych prawomocnym wyrokiem - mówił Kwaśniewski. - Decyzja Sądu Najwyższego jest logiczna, bogato uzasadniona.
Były prezydent mówił, że SN rozpatrywał legalność samej procedury i nie ingerował w prerogatywę prezydenta. - SN nie przeprowadzał egzegezy, odpowiadał na zapytanie sądu apelacyjnego. Nawet jeśli prezydent ułaskawił, to procedura powinna toczyć się dalej - mówił były prezydent.
Kwaśniewski podał przykład, że idąc takim tokiem rozumowania jak ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, to prezydent mógłby podpisywać ustawy po uchwaleniu ich przez Sejm, zanim przegłosuje je Senat.
- Sprawa wróci do sądu, Mariusz Kamiński nie będzie stawiał się na rozprawy, a całość będzie trwała przez wiele miesięcy, może lat - przewidywał Kwaśniewski.
Kolejnym wątkiem było referendum konstytucyjne, które prezydent zaplanował na przyszły rok. - Ze społeczeństwem trzeba rozmawiać poważnie, nie przez kilka miesięcy. Przypomnę, że nad konstytucją pracowaliśmy 5-6 lat - powiedział były prezydent. - Śmieszy mnie mówienie o tym, czy większą władzę powinien mieć prezydent czy premier, skoro największa władza jest i tak na Nowogrodzkiej.
Biuro Ochrony Rządu poinformowało, że ochrona byłych głów państwa będzie w znaczny sposób ograniczona i zamiast stałej ochrony domów BOR będzie reagował po uaktywnieniu się alarmu. - Dlaczego nikt nie rozmawiał z Bronisławem Komorowskim i ze mną? Mamy dyskusję nad tym, że ochrona, która nam przysługuje ustawowo, jest obecnie ograniczana. Moim zdaniem tu nie chodzi o koszty, tylko o dokuczliwość - uważa Kwaśniewski.
Na koniec padło pytanie o sondaże SLD, byłej partii byłego prezydenta, która utrzymuje stabilne poparcie powyżej progu wyborczego. - Najtrudniejszy los jest partii na granicy progu wyborczego. Więc fakt, że SLD jest stabilnie od kilku miesięcy nad progiem, dobrze wróży - mówił były prezydent.