Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpływają skargi od klientów biur podróży. Dotyczą głównie zakwaterowań w innym hotelu niż w umowie, brudnych i zniszczonych pokoi, braku klimatyzacji czy zmiany godziny wylotu. Okazuje się, że kolorowe foldery, oferta na stronie internetowej biura, a nawet postanowienia umowy potrafią znacząco odbiegać od rzeczywistości. Bywają także problemy z reklamacjami, np. biura podróży nie odpowiadają na nie.
Czytaj też:
Błędy biur podróży - na co uważać
Za co odpowiada biuro podróży względem klienta
Urlop w kraju z wymaganiami. Z psem, kotem i blisko do Lidla
Słoneczko to nie to samo co gwiazdka
– Gdy ustalenie dokładnego czasu wyjazdu z dużym wyprzedzeniem jest niemożliwe, przepisy dopuszczają, aby na wstępnym etapie biuro podróży podawało przybliżone godziny. Nie może jednak tego nadużywać ani wprowadzać w błąd. Musi jasno, zrozumiale i widocznie poinformować, że jest to czas przybliżony, a także ustalić go z należytą starannością – mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.
Pod lupę UOKiK trafiły również oferty biur podróży umieszczone w internecie. Okazało się, że 12 firm nieprawidłowo informowało np. o kategorii hotelu, całkowitej cenie czy dostępności wycieczek dla osób niepełnosprawnych.
– Biura stosowały własne systemy oceny hoteli, np. słoneczka, kwadraty czy kolorowe gwiazdki, które nie zawsze odpowiadały faktycznej kategorii hotelu – wyjaśnia Marek Niechciał. – Nie było przy nich widocznej informacji, co naprawdę oznaczają i na jakiej podstawie powstała ocena. Mogło to sugerować wyższy standard, tym bardziej że słoneczka czy kwadraty były lepiej wyeksponowane na stronie niż kategoria hotelu według przepisów kraju pobytu. Tymczasem zgodnie z przepisami to o tej ostatniej organizator wyjazdu musi informować podróżnych – podkreśla prezes.
Oddać, ale ile
Efektem kontroli stron internetowych były wystąpienia do biur. Po interwencji UOKiK zweryfikowały one informacje.
– Podróżnemu przysługują zasadniczo trzy różne roszczenia względem organizatora turystyki – wyjaśnia Tomasz Konieczny, radca prawny. – Może żądać obniżki ceny za każdy okres, w trakcie którego stwierdzono niezgodność wykonywanych usług z umową (rezerwacją), chyba że została ona spowodowana wyłącznym działaniem lub zaniechaniem podróżnego.
Kłopotliwe, zarówno dla podróżnych, samego organizatora, jak i sądu rozpatrującego spór jest zwykle ustalenie stopnia (wysokości) obniżenia ceny. Brakuje bowiem w prawie regulacji, które określałyby procentowy stopień obniżenia ceny usług turystycznych w zamian za skrócony czas wycieczki lub wczasów. Wówczas zgodnie z art. 322 kodeksu postępowania cywilnego rozstrzyga to sąd.
Pomocnicze znaczenie przy ustaleniu kwoty może mieć tzw. tabela frankfurcka. Zgodnie z nią np. za brak balkonu można domagać się obniżki do 10 proc. kosztu imprezy, za hałas w nocy – do 40 proc., a za brak wyżywienia – do 50 proc. Tabela jednak to tylko punkt odniesienia, nie jest prawnie wiążąca dla przedsiębiorcy.
– Podróżnemu przysługuje też odszkodowanie za różnice między tym, co wynikało z umowy, a praktyką. Można też domagać się zadośćuczynienia za krzywdę, której doznał w wyniku niewykonywania lub nienależytego wykonywania usług turystycznych przez organizatora lub podmioty z nim współpracujące – wyjaśnia mec. Konieczny.
– Chodzi tutaj najczęściej o tzw. zadośćuczynienie za zmarnowane wakacje (urlop). Zdarzyło mi się prowadzić takie sprawy, np. gdy biuro podróży wysłało klientów do hotelu w remoncie, w związku z czym zamiast tygodnia spędzonego w zacisznym, spokojnym hotelu (według treści katalogu), na miejscu czekały na nich pracujące wiertarki, piły, a do tego kurz i pył, basen zaś dopiero w stanie budowy. W takim przypadku zadośćuczynienie może być wyższe niż cena imprezy turystycznej – dodaje mecenas Konieczny.
140 skarg na branżę turystyczną wpłynęło od początku roku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów
8 proc. może maksymalnie wzrosnąć cena wycieczki, ale by tak się stało, musi być konkretny powód