Dzieci jechały na wycieczkę szkolną, gdy ich autobus został trafiony w okolicach targowiska, które było miejscem pierwszego postoju w czasie wycieczki.
Większość dzieci, w momencie rozpoczęcia nalotu, znajdowało się w autobusie - informuje CNN.
Międzynarodowy Czerwony Krzyż informuje, że do jego szpitali w Saadzie trafiło 29 ciał, "głównie dzieci" w wieku mniej niż 15 lat i 40 rannych, z których 30 stanowiły dzieci.
Mirella Hodeib, odpowiadająca za kontakty MCK z mediami twierdzi, że ranni i zabici trafiali do szpitala "non stop od rana".
Zdjęcia ofiar nalotu pokazała Al Masirah TV - telewizja Huti. Na zdjęciach widać m.in. chłopców, którzy w nalocie stracili kończyny.
Na innym nagraniu widać ciała dzieci leżące w pobliżu zniszczonego autobusu.
Tymczasem koalicja dowodzona przez Arabię Saudyjską nazwała nalot "legalną operacją wojskową" i odwetem za ostrzał terytorium Arabii Saudyjskiej rakietami wystrzelonymi przez rebeliantów Huti. Saudyjska Agencja Prasowa, że celem ataku rakietowego na prowincję Dżazan, przeprowadzonego przez Huti, byli cywile. W ataku miała zginąć jedna osoba.
Tymczasem regionalny dyrektor UNICEF-u, Geert Cappelaere, w odpowiedzi na atak pytał: - Czy świat potrzebuje śmierci większej liczby niewinnych dzieci, by powstrzymać okrucieństwa wojny wobec dzieci w Jemenie?