Rozpoczęte w nocy ataki armii USA na Iran są od czterech do pięciu razy większe pod względem skali i siły rażenia od poprzednich uderzeń, przeprowadzonych po zawarciu wstępnego porozumienia przez Waszyngton i Teheran – przekazał gazecie „Wall Street Journal” wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji. Dodał on, że obecne uderzenia mają wysłać silny sygnał Teheranowi i zadeklarował, że USA wciąż uznają zawieszenie broni za obowiązujące.
Nie wiadomo, jak długo potrwają ataki USA na Iran
Przed wydaniem rozkazu do ataku przebywający w Turcji na szczycie NATO Trump miał odbyć naradę z sekretarzem obrony Pete’em Hegsethem, sekretarzem stanu Marco Rubio oraz ministrem finansów Scottem Bessentem, którzy przylecieli z nim do Ankary na pokładzie Air Force One. Do spotkania dołączył też m.in. przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, generał Dan Caine.
Czytaj więcej
W irańskim mieście Kom, gdzie odbywają się aktualnie uroczystości pogrzebowe najwyższego przywódcy politycznego i duchowego, ajatollaha Alego Chame...
– Ta odpowiedź jest bezpośrednią konsekwencją aktów międzynarodowego terroryzmu, których Iran dopuścił się wobec niewinnych statków przepływających przez cieśninę Ormuz. Irańczycy znają konsekwencje swoich absurdalnych działań, a mimo to zdecydowali się przeprowadzić te ataki – oświadczył przedstawiciel administracji USA. Dodał, że nadal nie wiadomo, jak długo będą trwały amerykańskie uderzenia. – Po otrzymaniu oceny skutków przeprowadzonych ataków podejmiemy dalsze decyzje – powiedział urzędnik.
Irańskie media poinformowały o eksplozjach na południu kraju – w Bandar Abbas i Sirik – oraz na wyspie Keszm. W porcie Sirik znajduje się baza morska Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Według stacji IRIB kilka osób zostało rannych od odłamków, pochodzących z „wrogiego pocisku”, który uderzył w nabrzeże komercyjne portu Sirik.
Telewizja IRIB podała, że prezydent Iranu Masud Pezeszkian wraca do Teheranu z Iraku, gdzie przewodził irańskiej delegacji na uroczystości pogrzebowe najwyższego przywódcy duchowego kraju Alego Chameneiego, zabitego w pierwszym dniu wojny USA i Izraela z Iranem. Kondukt pogrzebowy odwiedza najważniejsze miejsca kultu dla muzułmanów wyznania szyickiego.
Departament Finansów USA cofa zgodę na handel irańską ropą. Porozumienie pokojowe zagrożone
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało w nocy z 7 na 8 lipca, że podlegające mu siły rozpoczęły uderzenia na Iran w odpowiedzi na irańskie ataki na trzy statki handlowe przepływające przez Ormuz. Zaatakowano irańskie systemy obrony przeciwlotniczej, systemy monitorowania wybrzeża, wyrzutnie pocisków ziemia–powietrze, stanowiska przeciwokrętowych pocisków manewrujących, bazy wykorzystywane do uruchamiania dronów oraz obiekty infrastruktury portowej – podał serwis Axios, powołując się na źródła we władzach USA. Na liście celów miały też znaleźć się liczne łodzie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
CENTCOM podał, że łącznie zaatakowano w nocy ponad 80 celów w Iranie. Z komunikatu Dowództwa wynika, że celem ataku było „ograniczenie zdolności Iranu do dalszych ataków na statki handlowe” w rejonie cieśniny Ormuz.
Najwyższe irańskie dowództwo wojskowe oświadczyło, że USA dokonały „jawnego aktu agresji” atakując cele w południowym Iranie, na co Teheran udzieli „miażdżącej odpowiedzi”.
Dowództwo irańskiej armii podkreśliło też, że Teheran nie pozwoli USA ingerować w zarządzanie cieśniną Ormuz i dodało, że jedyną bezpieczną trasą, którą można pokonywać wody cieśniny, jest ta wyznaczona przez Iran.
7 lipca amerykański Departament Finansów cofnął wydaną licencję, zawieszającą sankcje na sprzedaż irańskiej ropy naftowej. Tymczasowe zwolnienie z sankcji było jednym z elementów wstępnego porozumienia Iranu i USA o zawieszeniu broni. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu potępiło tę decyzję i oświadczyło, że narusza ona memorandum dotyczące zakończenia wojny.
„Wall Street Journal” zaznaczył, że trwające ataki stanowią największą eskalację konfliktu od czasu, gdy Stany Zjednoczone i Iran podpisały 17 czerwca memorandum w sprawie ponownego otwarcia cieśniny Ormuz i stopniowego zakończenia wojny. Eskalacja grozi zniweczeniem tymczasowego porozumienia pokojowego, którego wypracowanie zajęło wiele tygodni, a także doprowadzeniem do wzrostu cen ropy naftowej – alarmuje „WSJ”.