Dzieje się to w trakcie trwającej ponad miesiąc wojny USA i Izraela z Iranem. Organizacje praw człowieka alarmują, że angażowanie nieletnich w działania militarne stanowi zbrodnię wojenną.

Pod koniec marca, miesiąc po rozpoczęciu wojny w Iranie, zastępca dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Teheranie, Rahim Nadali, ogłosił w telewizji państwowej rozpoczęcie kampanii rekrutacyjnej obywateli „w wieku 12 lat i starszych”, którzy mają zostać „ochotnikami” i „bronić ojczyzny” - informuje .

Organizacje obrony praw człowieka alarmują: dzieci trafiają na pierwszą linię frontu

Według irańskiej agencji informacyjnej ANA, kampania jest skierowana zarówno do chłopców, jak i dziewcząt. Młodzi rekruci mogą brać udział w operacjach wywiadowczych, „kontrolach tożsamości i patrolach”, a także wykonywać zadania logistyczne, takie jak przygotowywanie posiłków oraz dystrybucja sprzętu i zaopatrzenia.

Jednak liczne organizacje pozarządowe ostrzegają, że dzieci trafiają już na pierwszą linię — stają przy posterunkach i punktach kontrolnych, uzbrojone w karabiny wzorowane na AK. Amnesty International potwierdziła te doniesienia na podstawie zeznań świadków i zweryfikowanych materiałów audiowizualnych. Jak podkreśliła przedstawicielka tej organizacji Erika Guevara-Rosas, obecność dzieci w obiektach IRGC atakowanych przez drony naraża je na śmierć i obrażenia.

Tragicznym przykładem jest śmierć 11-letniego Alirezy Jafariego, który zginął 11 marca w izraelskim ataku dronowym na punkt kontrolny przy teherańskiej autostradzie. Jego ojciec — też zabity w tym ataku — zabrał chłopca ze sobą ze względu na „brak personelu", by ten „był gotowy na nadchodzące dni". Matka dziecka ujawniła w wywiadzie dla dziennika „Hamshahri", że 16- i 17-latkowie regularnie uczestniczą w patrolach organizowanych przez Basidż — paramilitarną milicję głęboko zakorzenioną w lokalnych społecznościach.

Apele do ONZ i UNICEF

Organizacje obrony praw człowieka, takie jak norweska Hengaw wskazują, że werbowanie dzieci poniżej 15. roku życia do sił zbrojnych stanowi zbrodnię wojenną w świetle konwencji genewskich. Wzywają ONZ i UNICEF do wywarcia presji dyplomatycznej i prawnej na Teheran.

Czytaj więcej

Są nowe informacje ws. ataku na szkołę w Iranie. Był pomyłką Amerykanów?

Nie jest to jednak zjawisko nowe. Podczas wojny iracko-irańskiej (1980–1988) irańskie dzieci były wysyłane w tak zwane „żywe fale" do oczyszczania pól minowych. Dostawały „klucz do raju" — obietnicę, że jeśli zginą jako męczennicy, trafią prosto do nieba. W 1982 r. ajatollah Chomeini ogłosił, że do służby wojskowej nie jest potrzebna zgoda rodziców, a walka zbrojna jest religijnym obowiązkiem.

Do dziś na murach Teheranu można zobaczyć malowidła sławiące śmierć dzieci-żołnierzy. Jedno z nich upamiętnia 13-letniego Mohammada Fahmideha, który rzucił się pod iracki czołg z pasem z granatami. Ta kultura ofiary i męczeństwa wciąż jest pielęgnowana przez irańskie państwo — z całkowitym lekceważeniem prawa międzynarodowego – zauważa portal France24.com .