Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są przyczyny obecnych trudności Marynarki Wojennej USA w ochronie żeglugi handlowej?
- Dlaczego Stany Zjednoczone zwróciły się o międzynarodowe wsparcie w regionie Zatoki Perskiej?
- W jaki sposób programy rozwoju floty wpłynęły na strukturę i możliwości okrętów eskortowych US Navy?
- Czym charakteryzują się specyficzne zagrożenia militarne w Cieśninie Ormuz i Zatoce Perskiej?
- W jaki sposób sojusznicy USA reagują na prośby o zaangażowanie i jakie mają w tym kontekście uwarunkowania?
- Jakie ograniczenia prawne i strategiczne wpływają na możliwość szerszej interwencji międzynarodowej?
Prezydent USA Donald Trump, który jeszcze niedawno kpił z NATO i twierdził, że USA do niczego sojuszników nie potrzebują, najwyraźniej właśnie zmienił zdanie. Po dwóch tygodniach prowadzenia interwencji w Iranie i pomimo rozlokowania w tym regionie trzech grup lotniskowcowych (skupionych wokół lotniskowców USS Gerald R. Ford, USS Dwight D. Eisenhower i USS Abraham Lincoln), zmuszony był wezwać do utworzenia międzynarodowej koalicji morskiej, która eskortowałaby statki handlowe przez Cieśninę Ormuz, którą wskutek amerykańskiej interwencji Iran częściowo zablokował (choć nie dla wszystkich).
Cieśnina Ormuz
Okazuje się, że największa flota świata, która dopiero co – jak podkreślali zarówno prezydent Donald Trump, jak i Pete Hegseth, którego Trump konsekwentnie tytułuje sekretarzem wojny – zatopiła całą flotę irańską, nie potrafi dziś zapewnić ochrony statkom handlowym przepływającym przez wody Zatoki Perskiej i Cieśninę Ormuz. Ta pozorna sprzeczność ma jednak proste wytłumaczenie.
Stany Zjednoczone. Potęga, która nie potrafi budować tanich eskortowców
Teoretycznie amerykańska flota nadal może topić na światowych oceanach co chce i kiedy chce. Ale zdolności do obrony statków handlowych przed zagrożeniem minowym, podwodnym czy z powietrza straciła już dawno. I mimo licznych prób od ponad trzydziestu lat nie potrafi tego zmienić.