Wzięci do ukraińskiej niewoli chińscy żołnierze to Wang Guangjun, urodzony w 1991 roku, schwytany 4 kwietnia 2025 r. w Biłohoriwce w obwodzie donieckim i Zhang Renbo, urodzony w 1998 roku, schwytany 5 kwietnia 2025 roku w okolicach Tarasówki także w obwodzie donieckim.
Obaj wystąpili na konferencji prasowej w Kijowie.
Wang Guangjun i jego historia
Wang Guangjun powiedział za pośrednictwem tłumacza, że miał pracę w Chinach, ale „stracił ją podczas pandemii koronawirusa i szukał nowej opcji”. Najpierw negocjował z rosyjskim rekruterem pracę rehabilitanta rannych żołnierzy, a potem, jak stwierdził, „trafił do wojska i nie miał wyboru”.
Wang przybył do Moskwy 5 lutego 2025 r., po czym odbył pięciodniowe szkolenie, a następnie w Rostowie oczekiwał na wysłanie na front. Do jednostki przybył 1 kwietnia, a 4 kwietnia wziął udział w działaniach bojowych. - W Chinach bycie żołnierzem jest prestiżowe, ale nie każdy może nim być. Dlatego ludzie próbują brać udział w działaniach wojennych gdzie indziej - stwierdził.
Zhang Renbo, strażak, ratownik
Z kolei Zhang Renbo opowiedział, że ma dość zamożną rodzinę w Chinach i pracę jako strażak i ratownik. Miał pojechać do Rosji w ramach podróży, a potem postanowił „zarobić trochę pieniędzy”. Rosjanie początkowo, według Zhanga, zaproponowali mu pracę w budownictwie, a potem „coś zaczęło się dziać i nie można nic z tym zrobić”.
20 grudnia 2024 r. Zhang przybył do Moskwy, stamtąd do Rostowa, a następnie do okupowanego Doniecka, a następnie przez około miesiąc „przemieszczał się z ziemianki do ziemianki i komunikował się z wojskiem pod ciągłym ostrzałem”.
Czytaj więcej
Wołodymyr Zełenski poinformował na swoim profilu na Facebooku o pojmaniu przez ukraińską armię w obwodzie donieckim dwóch chińskich jeńców.
- W Chinach promowane jest przyjazne nastawienie do Rosji. Być może to właśnie takie kampanie reklamowe (w chińskich sieciach społecznościowych) zachęcają do udziału w wojnie przeciwko Ukrainie. (...) Zanim przyjechałem na Ukrainę, wszelkie informacje (które miałem – przyp. red.) dotyczyły zwycięstw Rosji.
„Dowiedziałem się gdzie jestem dopiero jak dotarliśmy na miejsce”
Obaj jeńcy opowiadali, że w jednostkach, w których służyli, dowodzili Rosjanie. W jednostce, w której służył Zhang Renbo, było się dwóch obywateli Chin, w innej – gdzie trafił Wang Guangjun - było ich dziesięciu. Opowiadali, że w większości byli angażowani do najcięższych prac. Ale - jak opowiadał Wang Guangjun - Rosjanie „trzymali się z daleka” od niego. - Zatajali przed nami wszystkie informacje, dowiedziałem się (gdzie jestem) dopiero, gdy dotarliśmy na miejsce - mówił.
Czytaj więcej
Dane o rosnącej wymianie handlowej między Rosją a Chinami wyraźnie wskazują na to, że Państwo Środka mocno wspiera kraj Putina. W rządzie rosyjskim...
- Rzecz w tym, że wszystkie dokumenty były po rosyjsku. Cała komunikacja była po rosyjsku. Nie wiedzieliśmy nawet, ile pieniędzy dostaniemy za służbę. Znaliśmy tylko przedziały – między 80 a 160 tysięcy rubli – opowiedział.
- Otrzymałem kartę z 200 tysiącami rubli, ale nie mogłem z niej skorzystać. Telefon, na którym była aplikacja z kartą, został zabrany przez Rosjan. Potem okazało się, że wydali te środki na takie potrzeby jak paliwo – opowiadał Zhang Renbo.
Podczas konferencji prasowej obywatele Chin kilkakrotnie poprosili o umożliwienie im powrotu do kraju.