W piątek w Brukseli po raz pierwszy spotkaniu Grupy Ramstein (Grupa Kontaktowa ds. Obrony Ukrainy, UDCG), która koordynuje pomoc 32 państw natowskich i 25 spoza sojuszu, nie przewodził sekretarz obrony USA. Pete Hegseth, owszem, brał udział w obradach, ale zdalnie. Na miejscu za stołem prezydialnym usiedli natomiast ministrowie obrony Niemiec Boris Pistorius i Wielkiej Brytanii John Healey. To kraje, które przynajmniej w liczbach bezwzględnych do tej pory przekazywały największe wsparcie wojskowe dla Ukrainy po Stanach Zjednoczonych.
– Europejczycy przejmują przywództwo w pomocy wojskowej dla naszego kraju. Jesteśmy za to wdzięczni – uznał ukraiński minister obrony Rustem Umerow. Z tej okazji do Brukseli przyleciał także prezydent Wołodymyr Zełenski.
Europejczycy dotychczas przekazywali średnio 0,1 proc. PKB pomocy dla Ukrainy
Szef holenderskiego MON Ruben Brekelmans przyznał w rozmowie z Euronews, że to już będzie stałe rozwiązanie: Amerykanie nie zamierzają dłużej koordynować wsparcia dla Ukrainy. To zresztą w pewnym sensie naturalne: w miarę jak wyczerpują się programy pomocy wojskowej przyjęte jeszcze za administracji Joe Bidena, a nowych Kongres nie uchwala, rola USA schodzi na drugi plan.
Czy Europa może samodzielnie wspierać Ukrainę?
Z punktu widzenia finansowego teoretycznie nie powinno być z tym problemu. Od początku rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku zarówno Stany Zjednoczone, jak i kraje Unii (razem z Wielką Brytanią oraz Norwegią) przekazywały po 20 mld euro rocznie wsparcia wojskowego. Dla Ameryki i Europy stanowiło to średnio około 0,1 proc. ich PKB.
– Jeśli weźmie się pod uwagę wielkość udzielonej pomocy dla Ukrainy, to jest to dla Zachodu program drugorzędny. Same dopłaty do oleju napędowego pochłaniają w Niemczech trzy razy więcej niż pomoc, jakiej Berlin udziela Kijowowi – uważa Christoph Trebesch, który jest odpowiedzialny w Kilońskim Instytucie Gospodarki Światowej za śledzenie wielkości wsparcia dla Ukraińców.
Czytaj więcej
Kolejne spotkanie Stanów Zjednoczonych i Ukrainy w sprawie umowy surowcowej nie przyniosło przełomu – podaje agencja Reutera.
Pozostaje jednak gotowość do dalej idących poświęceń w czasach, gdy większość krajów europejskich jest mocno zadłużona i balansuje na skraju recesji. W piątek Europejczycy z pewnością chcieli pokazać, że są gotowi stanąć na wysokości zadania. Ogłoszono przy tej okazji nowe inicjatywy pomocy dla Ukrainy o łącznej wartości 21 mld euro. Najwięcej (11 mld euro) zapowiedziały Niemcy, choć mowa o uzbrojeniu, które będzie przekazywane aż do 2029 roku. John Healey zapowiedział z kolei, że tylko w tym roku Zjednoczone Królestwo przekaże Ukraińcom broni za 4,5 mld funtów. To rekord. Wpisują się w to systemy radarowe o wartości 450 mln funtów, które Londyn chce rozwinąć z Oslo. Spektakularnym sygnałem zaangażowania Brytyjczyków po stronie Kijowa była w tym samym czasie niezapowiedziana wizyta księcia Harry’ego w centrum rehabilitacji weteranów wojennych we Lwowie.
Europejczycy dopiero stopniowo mogą zastąpić amerykańskie patrioty w Ukrainie
Odrębną kwestią jest jednak to, czy nawet przy mobilizacji znacznych środków finansowych Europejczycy będą w stanie zakupić za nie potrzebny sprzęt wojskowy. Trebesch wskazuje, że o ile w pierwszym okresie wojny uzbrojenie szło w większości z magazynów, o tyle teraz jego głównym źródłem są zamówienia w zakładach zbrojeniowych. Tu największym wyzwaniem pozostają systemy obrony powietrznej: ocenia się, że większość ofiar na wojnie ginie zaatakowana przez drony. Na razie ochrona przeciwlotnicza Ukrainy jest oparta na amerykańskich patriotach. Pistorius zapowiedział przekazanie czterech porównywalnych niemieckich systemów IRIS-T. Podobną funkcję może też pełnić francusko-włoski SAMPIT. Koszty ich eksploatacji są nawet tańsze od patriotów. Jednak produkcja będzie się rozwijać stopniowo. O ile większość pozostałych typów uzbrojenia Europejczycy są w stanie dostarczyć w zastępstwie Amerykanów, o tyle tak nie jest z danymi wywiadowczymi uzyskanymi dzięki obserwacji satelitarnej. Ta współpraca nie kosztuje jednak Waszyngton nic. Może więc będzie nadal utrzymana.
Czytaj więcej
Opuszczenie przez wojska amerykańskie bazy pod Rzeszowem oznacza, że wybiła godzina prawdy dla europejskich aliantów. Jeśli nie wypełnią luki, któr...
Pistorius zapowiedział w Brukseli wprowadzenie przez nowy niemiecki rząd szerokiego programu modernizacji Bundeswehry. W tym celu odchodzący Bundestag zniósł restrykcyjny limit zadłużenia kraju. Jednak Daniel Gros, dziś profesor Uniwersytetu Bocconi, a przez wiele lat dyrektor brukselskiego Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS), wskazuje, że niepomiernie tańszym sposobem zapewnienia bezpieczeństwa Europy przed rosyjską agresją jest podtrzymanie zaprawionej w bojach, blisko milionowej ukraińskiej armii. Jego zdaniem sposobem na długoterminowe finansowanie pomocy dla Ukrainy powinno też być porozumienie największych krajów UE oraz Wielkiej Brytanii i Norwegii w sprawie emisji wspólnego długu. Pozwoliłoby to równocześnie na ominięcia weta Węgier, którym Viktor Orbán dysponuje w Unii Europejskiej. Zdaniem Grosa ogromne możliwości stwarzają także niewykorzystane środki z unijnego funduszu na rzecz odbudowy gospodarki po pandemii NexGen EU.