Izraelska armia podała, że celem nalotów był obiekt Hamasu w Rafah i że atak przeprowadzono z użyciem "precyzyjnej amunicji w oparciu o precyzyjne dane wywiadowcze. W ataku miało zginąć dwóch wysokich rangą przedstawicieli Hamasu — jego szef sztabu na Zachodnim Brzegu i jeden z dowódców, który stał za atakami na Izrael.

Hamas o ataku Izraela na zachodnią część Rafah: Masakra

Jednocześnie — jak wynika z komunikatu izraelskiej armii — jest ona „świadoma doniesień, że w wyniku ataku i pożaru, który wywołał atak, pewna liczba cywilów w rejonie (ataku) ucierpiała”.

Tymczasem rzecznik Ministerstwa Zdrowia Strefy Gazy, Aszraf Al-Qidra podał, że w ataku zginęło co najmniej 35 osób, a kilkadziesiąt innych zostało rannych. Większość ofiar mają stanowić kobiety i dzieci.

Czytaj więcej

Atak na Izrael. Wystrzelono osiem rakiet

Atak miał miejsce w dzielnicy Tel Al-Sultan, w zachodniej części Rafah, gdzie schronienie znalazły tysiące palestyńskich uchodźców. Wielu z nich przeniosło się tam ze wschodnich dzielnic Rafah, gdzie izraelska armia prowadzi ofensywę lądową. 

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża podaje, że do jego szpitala polowego w Rafah napływają ofiary ataku. Inne szpitale w Rafah również sygnalizują, że przyjmują wielu rannych.

W operacji odwetowej wymierzonej przez Izrael w Strefę Gazy zginęło jak dotąd blisko 36 tys. Palestyńczyków

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Wysoki rangą przedstawiciel Hamasu, Sami Abu Zuhri, opisał atak na zachodnią część Rafah mianem „masakry”. Odpowiedzialnością za ten atak obarczył USA, które dostarczają Izraelowi „broni i pieniędzy”. - W wyniku nalotów płoną namioty, namioty się topią i ciała ludzi też się topią - mówił jeden z Palestyńczyków, który po ataku trafił do szpitala. Wcześniej izraelska armia poinformowała, że z zachodniej części Rafah wystrzelono osiem pocisków. W oświadczeniu w kanale Telegram Brygady Al-Kassam, skrzydło wojskowe Hamasu, poinformowały, że pociski wystrzelono w odwecie za "masakrowanie cywilów przez syjonistów".

Izraelski minister chce intensywniejszych działań izraelskiej armii w Rafah

Premier Izraela, Beniamin Netanjahu, zwołał w niedzielę swój gabinet wojenny, by omawiać dalsze działania w Rafah. Izrael podkreśla, że chce rozbić jednostki Hamasu, któee znajdują się w Rafah i odbić przetrzymywanych tam zakładników, wziętych do niewoli w czasie uderzenia Hamasu na Izrael 7 października.

Członek gabinetu, Benni Ganc oświadczył, że wystrzelenie przez Hamas rakiet z Rafah „dowodzi, że (Izraelskie Siły Obronne) muszą działać w każdym miejscu, w którym jest jeszcze obecny Hamas”.

Z kolei Itamar Ben Gewir, izraelski minister bezpieczeństwa publicznego wezwał armię, by zintensyfikowała działania w Rafah i „uderzyła na miasto z pełną siłą”.

W operacji odwetowej wymierzonej przez Izrael w Strefę Gazy zginęło jak dotąd blisko 36 tys. Palestyńczyków — wynika z danych przekazywanych przez Ministerstwo Zdrowia Strefy Gazy. W ataku Hamasu na Izrael z 7 października zginęło ok. 1 200 mieszkańców Izraela, a 253 wywieziono do Strefy Gazy jako zakładników.