Sierżant Ołeksandr Kozaczok miał 32 lata. W 2014 roku służył w 80. Samodzielnej Brygady Szturmowej. Po wybuchu rebelii prorosyjskich separatystów w Donbasie brał udział w walkach o Wołnowachę, bronił lotniska w Ługańsku i miasta Szcziastie.
Lekarze nie dawali sierżantowi Kozaczokowi dużych szans. Ale zdołał nauczyć się znów chodzić i mówić
W grudniu 2014 roku w nocy separatyści ostrzelali z granatnika posterunek kontrolny w pobliżu tego ostatniego miasta, gdzie żołnierz pełnił służbę. Odłamek granatu trafił go w głowę.
Lekarze nie dawali mu dużych szans, po operacji był sparaliżowany i komunikował się z bliskimi tylko za pomocą mrugnięć okiem
Ciężko ranny Kozaczok przeszedł serię skomplikowanych operacji, w tym trepanację czaszki, a także usunięcie odłamków z głowy, po których musiał ponownie uczyć się chodzić i mówić. Mimo trudnej sytuacji zdrowotnej był aktywnym członkiem społeczności ukraińskich weteranów — podaje jego macierzysta jednostka.
Sierżant Kozaczok przeszedł operację w Charkowie, potem był leczony w Kijowie. Lekarze nie dawali mu dużych szans, po operacji był sparaliżowany i komunikował się z bliskimi tylko za pomocą mrugnięć okiem. Mógł ruszać częściowo palcami jednej ręki.
Już jednak w maju 2016 roku w czasie uroczystości, podczas której upamiętniano poległych w obronie lotniska w Ługańsku żołnierzy, Kozaczok pojawił się w brygadzie chodząc o własnych siłach. Mimo że poruszał się o kulach, zdołał klęknąć przed tabliczką upamiętniającą poległych spadochroniarzy ze Lwowa.
„Przykład niezłomnego ducha i żelaznej woli”
"Aleksander jest (...) przykładem niezłomnego ducha walki o własne życie. Przykładem żelaznej woli sierżant Kozaczok pozostawił bohaterski ślad walki i do końca był niepokonany przez los” - czytamy na stronie jednostki weterana.
Kozaczok urodził się w obwodzie lwowskim. Chciał zostać informatykiem, ale po zasadniczej służbie wojskowej podpisał pięcioletni kontrakt z armią. Bez wahania wyjechał na wschód.