Wspierany przez Iran Hezbollah od 7 października, czyli od dnia ataku Hamasu na Izrael i rozpoczęcia przez Izrael operacji odwetowej w Strefie Gazy, regularnie uczestniczy w wymianach ognia z izraelską armią stacjonującą na północnej granicy Izraela.

USA monitorują kontakty między Grupą Wagnera a Hezbollahem

USA obawiają się, że Hezbollah może włączyć się w wojnę w Izraelu po stronie Hamasu na większą skalę, co groziłoby eskalacją konfliktu i wciągnięciem w niego Libanu.

Izrael prowadził wojnę z Hezbollahem w 2006 roku.

Czytaj więcej

Izraelska armia weszła do miasta Gaza. Nad Strefą Gazy latają drony USA

Teraz - jak pisze "Wall Street Journal" - amerykański wywiad wszedł w posiadanie informacji, że Grupa Wagnera może przekazać Hezbollahowi zestaw obrony przeciwlotniczej Pancyr-S1 (SA-22 w nomenklaturze NATO).

Biały Dom nadal nie potwierdził jeszcze, czy zestaw Pancyr-S1, przeznaczony do zwalczania samolotów i dronów, trafi do Libanu - zastrzega "Wall Street Journal". 

USA są jednak zaniepokojone taką możliwością i monitorują kontakty pomiędzy Grupą Wagnera a Hezbollahem.

USA obawiają się eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie

Grupa Wagnera jest obecna w Syrii, gdzie aktywni są też bojownicy Hezbollahu. Zarówno Rosja, jak i Hezbollah są sojusznikami reżimu prezydenta Baszara el-Asada.

Najemnicy Grupy Wagnera są również obecni w Libii, Mozambiku, Mali, Republice Środkowoafrykańskiej i Sudanie - w każdym z tych krajów realizują interesy Rosji.

USA, w obawie przed eskalacją konfliktu w Izraelu i włączeniem się do niego Hezbollahu czy Iranu, wysłały w rejon wschodniego Morza Śródziemnego grupę uderzeniową lotniskowca. USA zwiększyły też liczbę swoich samolotów bojowych w tym rejonie.