Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 385

"Incydent z amerykańskim MQ-9 Reaper, sprowokowany przez [R]osję na Morzu Czarnym, jest sygnałem [P]utina o gotowości do rozszerzenia strefy konfliktu z udziałem innych stron" - napisał na Twitterze Ołeksij Daniłow.

"Taktyka all-in to ciągłe podnoszenie stawek w warunkach strategicznej przegranej i nadzieja, że okoliczności się zmienią" - dodał.

Siły Powietrzne USA wydały 14 marca oświadczenie, w którym poinfornowano, że rosyjski odrzutowiec Su-27 uszkodził amerykański rozpoznawczy dron MQ-9 Reaper nad Morzem Czarnym, w wyniku czego dron spadł do morza.

Dowództwo USA zaznaczyło, że MQ-9 prowadził rutynowe działania w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, gdy został przechwycony i strącony przez rosyjski samolot, co doprowadziło do jego rozbicia.

Czytaj więcej

Biały Dom: Szczątki drona z Morza Czarnego mogą nigdy nie zostać wyłowione

- W rzeczywistości ten niebezpieczny i nieprofesjonalny akt Rosjan niemal doprowadził do katastrofy obu samolotów. Samoloty USA i członków Sojuszu będą nadal operować w międzynarodowej przestrzeni powietrznej i wzywamy Rosjan do profesjonalnego i bezpiecznego zachowania - powiedział generał sił powietrznych USA James Hecker, dowódca sił powietrznych USA w Europie i Afryce.

Prezydent USA Joe Biden został poinformowany o incydencie, a Biały Dom nazwał działania Rosji "niebezpiecznymi, nieprofesjonalnymi i lekkomyślnymi".

Ministerstwo obrony Rosji oświadczyło we wtorek wieczorem, że ich myśliwce Su-27 nie miały nic wspólnego ze strąceniem amerykańskiego drona MQ-9 Reaper na Morzu Czarnym, a także, że zbliżył się on do anektowanego Krymu i leciał z naruszeniem przepisów.