Zboża w Europie wystarczy, to ważna informacja na początek artykułu o tym, że zbierzemy mniej pszenicy niż przed rokiem i te prognozy dotyczą niemal całego świata. Ale winna jest nie tylko sroga zima i sucha wiosna, ale także – rekordowo udane poprzednie zbiory, z właśnie kończącego się sezonu. Susza była na tyle poważnym ryzykiem, że Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej prognozował, że jeśli nie zacznie padać, może to oznaczać spadek plonowania i zbiorów płodów rolnych, a mniejsza podaż będzie działać proinflacyjnie na ceny żywności. Tu jednak maj zaskoczył ekonomistów, ceny żywności w ubiegłym miesiącu wręcz o 1 proc. spadły.
Żniwa w tym roku będą mniejsze, ale nie jest źle
W rolnictwie żniwa, które ruszą lada chwila, dotyczą już sezonu oznaczanego jako 2026/2027. Dlatego choć analitycy mówią o rekordowo udanym kończącym się sezonie, dotyczy to zbiorów z ubiegłorocznego lata. Wtedy w UE zebrano aż o 20 proc. więcej pszenicy niż rok wcześniej, czyli aż 135 mln ton. Tegoroczne żniwa, z sezonu który ruszy za dwa tygodnie, aż tak udane nie będą. Prognoza dla sezonu 2026/27 zakłada 127 mln ton pszenicy, czyli spadek o 6 proc., a łącznie w Europie zbierzemy 275 mln ton zbóż, o 5 proc. mniej niż przed rokiem.
Czytaj więcej
Zyski z eksportu rosną szybciej niż jego wielkość. Najwięksi klienci ukraińskich drobiarzy to Holandia przed Wielką Brytanią, Słowacją i ZEA.
– Wychodzimy z kończącego się w czerwcu sezonu 2025/2026 z wysokimi zapasami, zboże nie zostało do końca upłynnione, eksport pszenicy do krajów trzecich jest wyższy o 6 proc. w UE, ale wciąż jest na stosunkowo niskich poziomach, co związane jest między innymi z wysokim kursem eurodolara i niższą konkurencyjnością cenową ziarna unijnego na rynku międzynarodowym – mówi Weronika Szymańska-Wrzos, analityk sektora rolnego w BNP Paribas. Według szacunków polski eksport zbóż wyniesie ponad 9 mln ton. Według danych GUS, od lipca do kwietnia wyeksportowaliśmy 7,96 mln ton, to o 11 proc. więcej niż w analogicznym okresie sezonu poprzedniego. W najbliższym sezonie są jednak prognozowane spadki pod względem wolumenu, i w kraju, i w UE. Dla pszenicy spadki w kraju mogą sięgnąć 9 proc., w UE 6 proc.
Pogoda zawsze największym ryzykiem
Niższa produkcja wynika z gorszych warunków pogodowych. Przez dość ciężką zimę, stan przezimowania ozimin zbóż jest oceniany w Polsce raczej dobrze, ale pojawiły się pewne straty. Wiosenne przymrozki i przesuszenie gleby spowalniały wegetację roślin. Ciekawe światło rzuca prognoza KE o produkcji u największych producentów. Francja zaliczy 2,8 proc. spadku i 2,1 proc. mniej wobec 5-rocznej średniej. Polska natomiast – w tym roku wprawdzie zbierze o 6,4 proc. mniej zboża niż przed rokiem, ale i tak o 0,4 proc. więcej niż wynosi nasza 5-letnia średnia. Największe straty notuje Hiszpania: –18 proc. w relacji rocznej i –5,4 wobec średniej. Dlatego – sytuacja nie jest nadmiernie zła wobec lat ubiegłych. – Ostatnie deszcze w maju i czerwcu mogą poprawić sytuację, więc spodziewamy się, że KE poprawi prognozy. Zmiana pogody już wpłynęła na korekty na giełdach światowych, zarówno na MATIF, jak i giełdzie CBOT w Chicago, dla cen pszenicy i kukurydzy. Deszcze bardziej mogą wpłynąć na plony kukurydzy, ale widzimy też poprawę w zbożach ozimych, m.in. w Rumunii – mówi Weronika Szymańska-Wrzos.
Wysokie zapasy z poprzedniego roku mają wpływ na eksport i na ceny. Na giełdzie Matif w Paryżu od początku roku są wzrosty cen, ale na poziomach dużo niższych niż w czasie kryzysu zbożowego w 2023 r., a nawet z początku 2025 r. – Tendencja jest jednak wzrostowa od początku roku, szczególnie mocno zadziałał wybuch wojny w Iranie. Wpływ miały wzrosty cen energii i nawozów oraz ropy, a ceny ropy są powiązane z cenami rzepaku. Ceny zbóż są też wzajemnie skorelowane ze sobą, więc wzrosty cen rzepaku, czy w tym przypadku szerzej ceny oleistych, wpływają na wzrosty cen innych zbóż – dodaje Szymańska-Wrzos. Wzrosty jednak nie były duże, dziś pszenica konsumpcyjna kosztuje ok. 830 zł za tonę, 5 proc. niżej niż przed rokiem. Kukurydza kosztuje ok. 910 zł za tonę.
Zdaniem Jakuba Olipry, starszego ekonomisty z Credit Agricole, polskie rolnictwo staje się coraz bardziej odporne na suszę, co jest efektem dostosowania rolników do nowych warunków poprzez lepsze praktyki agrotechniczne, rozwój sztucznego nawadniania oraz dobór odpornych odmian. W efekcie napływające informacje o suszy nie zawsze muszą się przekładać na późniejsze wyraźne obniżenie krajowych plonów i presję na ceny żywności. Choć tu należy rozgraniczyć dwa wątki, zablokowana Cieśnina Ormuz dalej wywiera presję na ceny żywności, natomiast spada presja ze strony ryzyka pogodowego, bo – zaczęło padać. – Nadal podtrzymujemy scenariusz, zakładający przyspieszenie wzrostu cen w kolejnych kwartałach wynikające z opóźnionych efektów szoku na rynku nośników energii i nawozów związanych z blokadą Cieśniny Ormuz, a także zapowiadających się słabych tegorocznych zbiorów owoców i warzyw. Głównym czynnikiem ryzyka w dół dla naszej prognozy jest ewentualna deeskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i odblokowanie Cieśniny Ormuz – mówi Jakub Olipra.
Iran ważny dla cen rolnictwa – za rok
Przypomnijmy, w ubiegłą niedzielę USA podpisały wstępne porozumienie co do podpisania Memorandum of Understanding w najbliższy piątek 19 czerwca, które ma obowiązywać 60 dni, gdy zostanie wypracowana właściwa umowa pokojowa. W wyniku porozumienia ceny nawozów wyraźnie spadną, choć pewnie nie zniwelują podwyżek całkowicie, bo producenci nawozów muszą nadrobić straty. Deeskalacja konfliktu może jednak uczynić kryzys na rynku nawozów o wiele mniej dotkliwy dla rynków rolnych. Żniwa w Polsce ruszają zazwyczaj na przełomie czerwca i lipca.