Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 356

Przed tygodniem Jewgienij Prigożyn opublikował w internecie nagranie z kokpitu samolotu wojskowego. Bliski sojusznik prezydenta Rosji Władimira Putina wzywał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego na powietrzny pojedynek.

Prigożyn miał znajdować się w kokpicie bombowca frontowego Su-24, pilotowanego przez członka Grupy Wagnera. - Wołodymyrze Oleksandrowiczu (Zełeneski), wylądowaliśmy - mówił na nagraniu Prigożyn.

Czytaj więcej

Sytuacja na froncie na Ukrainie. Brytyjski wywiad: Rosjanie otrzymują rozkazy natarcia

- Zbombardowaliśmy Bachmut. Jutro będę latał MiGiem-29. Jeśli chcesz, spotkajmy się w przestworzach. Jeśli wygracie, zajmiecie Artiomowsk (Bachmut) Jeśli nie, posuwamy się do (rzeki) Dniepr - dodał.

Teraz pojawiły się doniesienia, że samolot, którym wcześniej leciał Prigożyn, został zestrzelony nad Bachmutem w obwodzie donieckim. Założyciel Grupy Wagnera potwierdził, że siły ukraińskie zaatakowały maszynę. Stanowisko Prigożyna jego służby prasowe opublikowały w serwisie Telegram.

Czytaj więcej

Rosyjskie samoloty przy granicy z Polską. Rzecznik rządu: Nie otrzymałem raportu z wojska

"Tak, rzeczywiście, to właśnie ten samolot został dziś zaatakowany z ziemi przez systemy obrony powietrznej wroga" - napisano. "Pilot dokonał cudu, wylądował płonącym samolotem wykonując w pełni misję bojową" - czytamy. Według założyciela Grupy Wagnera, pilot przeżył, a samolot jest naprawiany.

W inwazji Rosji na Ukrainę Grupa Wagnera wspiera rosyjskie oddziały na wschodzie Ukrainy. Według amerykańskich szacunków, Grupa Wagnera ma ok. 50 tys. ludzi rozmieszczonych na Ukrainie, w tym 10 tys. ochotników i 40 tys. skazańców zwerbowanych z rosyjskich więzień.