Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 307

W rozmowie Orban podsumował mijający rok stwierdzeniem, że był to "najniebezpieczniejszy rok od upadku komunizmu".

- Groziło nam wciągnięcie w wojnę. Nie miejmy wątpliwości – gdyby lewica wygrała w kwietniu, bylibyśmy w niej po szyję - mówił Orban. - Węgry są jedynym krajem w Europie, który pozostał poza wojną, ponieważ Węgrzy zdecydowali o tym przytłaczającą większością zeszłej wiosny.

Czytaj więcej

Kanclerz Niemiec krytykuje Węgry. "Nikt nie zablokuje polityki zagranicznej UE"

Orban stwierdził, że Węgry wspierają Ukrainę, są zainteresowane jej przetrwaniem jako suwerennego kraju i tym, aby Rosja nie stanowiła zagrożenia dla bezpieczeństwa Europy. Dodał jednak, że Węgry nie są zainteresowane rezygnacją ze wszystkich stosunków gospodarczych z Rosją.

- Jesteśmy prowęgierscy. Naszą odpowiedzią na pytanie, czy jesteśmy po dobrej, czy złej stronie historii, jest to, że jesteśmy po węgierskiej stronie historii i na te wszystkie kwestie patrzymy przez węgierskie okulary - mówił premier.

Orban powiedział, że jednym z fundamentów węgierskiej polityki w sprawie wojny Rosji z Ukrainą była i jest potrzeba zawieszenia broni, a potem negocjacji.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Teraz jednak, patrząc na pole walki, widać, że wojna może potrwać jeszcze długo, nawet dekady.

- Ukraina może kontynuować walkę tak długo, jak długo Stany Zjednoczone wspierają ją pieniędzmi i bronią. Jeśli Amerykanie zechcą pokoju, to będzie pokój - ocenił Orban.