Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 266

Daniłow napisał w mediach społecznościowych, że Ukraina opowiada się za wspólnym śledztwem w sprawie incydentu w Przewodowie, gdzie dwie osoby zginęły w wyniku ataku rakietowego.

W sprawie tego incydentu śledztwo toczą i Polska, i NATO, ale już teraz wiele wskazuje na to, że na terytorium RP spadły szczątki rosyjskiej rakiety, użytej w ramach systemu obrony powietrznej Ukrainy.

O tym, że nie był to intencjonalny atak Rosji, mówili od wczoraj i prezydent Andrzej Duda, i prezydent USA Joe Biden, a także szef NATO Jens Stoltenberg.

Polska wstrzymała się z wnioskiem o uruchomienie art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, który umożliwiłby konsultacje w ramach sojuszu, i złoży go tylko wtedy, gdy pojawią się dowody lub poszlaki, że rakieta, która zbiła dwóch Polaków, została wystrzelona przez Rosję.

Czytaj więcej

Polska nie złoży dziś wniosku o uruchomienie art. 4. Czeka na dowody

Tymczasem Ołeksy Daniłow napisał w mediach społecznościowych, że Ukraina chce wspólnego zbadania incydentu.

"Jesteśmy gotowi przekazać dowód rosyjskiego śladu, który posiadamy" - napisał ukraiński polityk.

"Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których wyciągnięto wniosek, że jest to pocisk obrony przeciwlotniczej" - dodał Daniłow.