Do ataku miało dojść zaledwie dwa dni po innym domniemanym izraelskim ataku na cele w rejonie Damaszku.
Izrael oficjalnie nie komentuje doniesień o atakach na cele w Syrii.
Atak sprzed dwóch dniach na obiekty w rejonie Damaszku i lotnisko w Dimas był pierwszym atakiem powietrznym, jaki Izrael miał przeprowadzić na Syrię, od ponad miesiąca.
Czytaj więcej
Izrael przeprowadził atak powietrzny na międzynarodowe lotnisko w Damaszku w Syrii i inne pozycje na południe od stolicy, zabijając pięciu żołnierz...
Rosyjski resort obrony informował wówczas, że stacja radarowa YLC-6M należąca do syryjskiej armii została zniszczona w czasie tego ataku.
Jak zauważa "Jerusalem Post" domniemane ataki izraelskie na cele w Syrii rzadko zdarzają się w biały dzień - zazwyczaj syryjskie media informują o atakach po zapadnięciu zmroku lub w nocy.
Ostatni taki atak w biały dzień miał miejsce pod koniec sierpnia, gdy Izrael miał zaatakować cele w rejonie Masjafu.
Izrael ma regularnie atakować cele w Syrii związane z obecnością na terytorium tego kraju sił związanych z Iranem i Hezbollahu.
Tel Awiw obawia się, że Iran może wykorzystać wojnę domową w Syrii (jest w niej sojusznikiem prezydenta kraju, Baszara el-Asada) do zwiększenia swojej obecności wojskowej w tym kraju i stworzenia w nim przyczółka do ewentualnej przyszłej agresji na Izrael.