Czytaj więcej
24 lutego Rosja dokonała pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę.
Zapowiadając możliwość ataku na most łączący Krym z Rosją, rosyjscy propagandziści wymieniali m.in. będące na wyposażeniu Ukraińców systemy rakietowe M142 HIMARS, pociski RK-360MS Neptun, systemy Grom czy Toczki-U.
Wskazywano także, że ukraińska armia może wykorzystać w tym celu samoloty szturmowe, śmigłowce lub tureckie Bayraktary.
Odpowiedzią na to miały być systemy S-400, których zasięg wynosi około 400 km, samobieżne zestawy artyleryjsko-rakietowe Pancyr-S1 czy systemy Tor.
Czytaj więcej
Prezydent Rosji Władimir Putin po otrzymaniu informacji o pożarze na moście łączącym Krym z Rosją powołał komisję rządową.
Rosjanie wykluczali także możliwość wysłania podwodnych grup sabotażowych z ponieważ na miejscu stacjonowali żołnierze i łodzie. Konstrukcji strzegą także specjalne sonary.
Mostu strzegą jednostki MSW na lądzie oraz Flota Czarnomorska i Straż Graniczna FSB na wodzie. Ponadto obiekt jest pilnowany przez specjalną brygadę morską Federalnej Służby Straży - jej załogi patrolują akwen wodny na łodziach przeciwdesantowych, a personel jest uzbrojony w dwa karabiny maszynowe, a także pistolety maszynowe, granatniki i przenośne przeciwlotnicze systemy rakietowe.
Łącznie Rosjanie wymieniali 20 systemów, w tym specjalnie wyszkolone delfiny, które mają zapewnić bezpieczeństwo mostu.
Sobotnia eksplozja, w wyniku której most został wyłączony z ruchu zarówno kolejowego, jak i drogowego, wskazuje, że ochrona nie była tak skuteczna, jak przekonywali Rosjanie.