Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 177

Riabkow zwrócił jednocześnie uwagę na "rosnące zaangażowanie USA w to, co dzieje się na Ukrainie" co sprawia, że Stany "znajdują się na krawędzi stania się stroną konfliktu".

- Mogę potwierdzić, że poziomy, na których pracujemy, to wysokie szczeble obecnej administracji w Waszyngtonie. Ta praca jest wykonywana nie tylko przez ambasadę w Waszyngtonie i ambasadę USA w Moskwie, ale także w ramach kontaktów telefonicznych. Nikt nie bagatelizuje wagi sytuacji w tym momencie - mówił Riabkow w telewizji Rossija-1.

Czytaj więcej

Nikołaj Patruszew: Zachód przygotowuje się do konfrontacji zbrojnej z Rosją

- Przekazujemy wszystkie aspekty tej sytuacji, nasze oceny, nasze przestrogi i mam nadzieję, że jeśli nie są one spisywane i archiwizowane, to przynajmniej są brane pod uwagę w analizach i są właściwie odbierane jako sygnał mocno ostrzegawczy, w niezwykle napiętym momencie - dodał wiceszef MSZ Rosji.

- Nie chcemy eskalacji, chcemy uniknąć sytuacji, w których USA stają się stroną konfliktu, ale jak dotąd nie widzimy gotowości po tamtej stronie, aby potraktować te ostrzeżenia poważnie - podkreślił rosyjski dyplomata.

Poziomy, na których pracujemy, to wysokie szczeble obecnej administracji w Waszyngtonie

Siergiej Riabkow, wiceszef MSZ Rosji

Riabkow wskazał, że strona rosyjska "wielokrotnie wysyłała oficjalne sygnały do Waszyngtonu" i przestrzegała, że "jeszcze bardziej oczywiste, jeszcze głębsze zaangażowanie USA w to, co dzieje się na Ukrainie i co ma na celu opór wobec specjalnej operacji wojskowej (tak rosyjskie władze określają wojnę na Ukrainie - red.), w rzeczywistości stawia USA na krawędzi włączenia się w konflikt".

- Oni to kwestionują, ale fakty mówią same za siebie: niezależnie od tego jak bardzo zaprzeczają, zaprzeczają, że są zaangażowani w decyzje o użyciu broni, temu wszystkiemu zaprzecza życie i stwierdzenia strony ukraińskiej, których uważnie słuchamy - zauważył wiceszef MSZ Rosji.