Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 167

Słucki napisał na swoim kanale na Telegramie, że "wraz z zagranicznymi dziennikarzami i międzynarodowymi ekspertami" odwiedził "niesławny" areszt tymczasowy w Ołeniwce".

Rosjanin przekonywał, że znajdowali się tam ukraińscy jeńcy wojenni, którzy "zaczęli zeznawać w sprawie  zbrodni reżimu kijowskiego" i dlatego zostali zlikwidowani.

Więzienie w Ołeniwce, gdzie przetrzymywani byli m.in. obrońcy Azwostalu w Mariupolu, pod koniec lipca zostało ostrzelane pociskami rakietowymi. Rosjanie o ten atak oskarżyli Ukrainę.

Jak jednak zauważają komentatorzy, w ataku zginęli wyłącznie ukraińscy więźniowie, nie ucierpiał żaden z rosyjskich strażników ani żołnierzy.

Czytaj więcej

ISW: Rosjanie odpowiedzialni za zabicie ukraińskich jeńców w Ołeniwce

Leonid Słucki przywiózł do Ołeniwki "międzynarodową grupę ekspertów", która, jak napisał w mediach społecznościowych, "była w stanie na własne oczy zobaczyć wszystkie zniszczenia i porozmawiać ze świadkami, w tym więźniami, którzy przeżyli po ataku rakietowym".

"W skład grupy wchodzą dziennikarze i analitycy z Francji, Włoch, Niemiec, Serbii, Nikaragui, Korei Północnej. Dość imponująca misja" - napisał Słucki. "I mamy nadzieję, że jej obiektywne wnioski pomogą światu otworzyć oczy na dwulicowość, kłamstwa i zbrodnie ukrofaszystowskiego rządu w Kijowie".