W czasie rozmowy, która miała miejsce w ubiegłym miesiącu, a którą "La Stampa" publikuje we wtorek, papież stwierdził, że wykorzystanie najemników - w tym Czeczenów i Syryjczyków - przez Rosję w czasie walk na Ukrainie jest czymś potwornym.

Papież mówił też, że konflikt na Ukrainie została "być może w jakiś sposób sprowokowana" lub przynajmniej nie przeszkodzono w tym, by do niej doszło.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Papież i Putin, obrońca chrześcijan

Dopytywany czy popiera prezydenta Rosji Władimira Putina, który 24 lutego rozpoczął wojnę na Ukrainie, papież odparł: "Nie, nie popieram". - Jestem po prostu przeciwny redukowaniu złożoności (wojny) do podziału na dobro i zło - stwierdził.

Papież mówił też, że rosyjscy żołnierze na Ukrainie są "dzicy i okrutni" a Ukraińcy "walczą o przetrwanie".

Ukraińcy walczą o przetrwanie

Papież Franciszek

Papież Franciszek wyraził też nadzieję na spotkanie z patriarchą Cyrylem, głową Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego we wrześniu, w Kazachstanie.

Rozmowa z "La Stampą" to kolejna wypowiedź papieża Franciszka, w której nie potępia on jednoznacznie Rosji za rozpoczęcie wojny z Ukrainą.