Ze słów Podolaka wynika, że Ukraina potrzebuje "od 150 do 300" wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, by doprowadzić do równowagi jeśli chodzi o ten rodzaj uzbrojenia między armią ukraińską a rosyjską.
Doradca szefa kancelarii prezydenta Zełenskiego podkreślił, że zachodni partnerzy Ukrainy muszą zdobyć pełniejszą wiedzę na temat liczby systemów uzbrojenia wykorzystywanych przez Rosję, w tym wyrzutni rakiet.
Jak dodał, kiedy między armią rosyjską a ukraińską dojdzie do równowagi jeśli chodzi o liczbę tych ostatnich systemów uzbrojenia, co ma nastąpić, gdy Ukraina otrzyma od 150 do 300 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, ukraińska armia będzie w stanie skutecznie odzyskiwać utracone terytoria.
Rosja jest krajem ekspansjonistycznym i nie ma żadnej innej wizji swojego istnienia, niż atakowanie innych krajów
Podolak mówił też, że Ukraina jest świadoma obaw zachodnich partnerów, że przy użyciu dostarczonych jej zestawów rakietowych dalekiego zasięgu, zacznie razić cele na terytorium Rosji.
Jednocześnie przedstawiciel ukraińskiej administracji zapewnił, że tak się nie stanie, ponieważ zadaniem armii jest ochrona terytorium kraju i wypchnięcie z niego agresywnych, rosyjskich wojsk, które prowadzą okrutną i barbarzyńską wojnę.
- Rosja jest krajem ekspansjonistycznym i nie ma żadnej innej wizji swojego istnienia, niż atakowanie innych krajów - mówił doradca szefa kancelarii Zełenskiego.
Czytaj więcej
Kreml chce zjednoczyć okupowane terytoria Ukrainy w nowy okręg federalny w ramach Federacji Rosyjskiej. Jego tworzenie nadzoruje "menedżer kryzysow...
Dlatego jeśli Rosja utrzyma ziemie już zdobyte kosztem Ukrainy, pozwoli to Kremlowi na wznowienie konfliktu - ostrzegł Podolak dodając, że "celem minimum" dla Ukrainy jest powrót do granic przed 24 lutego, po czym może dojść do rozmów pokojowych. Celem maksimum - jak dodał - jest zakończenie gorącej fazy wojny i pełne przywrócenie integralności terytorialnej Ukrainy.