Ławrow twierdzi, że takich laboratoriów są setki, w tym co najmniej 30 tylko w samej Ukrainie.
Szef rosyjskiej dyplomacji mówił, że inne tego typu laboratoria znajdują się "w wielu byłych krajach sowieckich dokładnie na obwodzie granic Rosji, a także na granicach z Chinami i na granicach innych krajów tam położonych". Stwierdził, że stanowią one "śmiertelne zagrożenie dla ludzkości".
Rosja ma się domagać, jak mówił Ławrow, aby najpierw ten problem był rozpatrywany w kontekście zobowiązań wobec wszystkich krajów uczestniczących w Konwencji o broni biologicznej i toksycznej
- Podwoimy i potroimy nasze wysiłki, aby Amerykanie przestali blokować naszą propozycję zgłoszoną 20 lat temu, o potrzebie ustanowienia specjalnego mechanizmu weryfikacji w ramach tej konwencji dla wszelkich alarmujących doniesień, że istnieją środki, które można wykorzystać do produkcji broni biologicznej- mówił Ławrow.
Czytaj więcej
Rosyjska kampania propagandowa, w której oskarża ona Kijów o tworzenie broni masowej zagłady, może być wstępem do użycia takiej przez sam Kreml.
Jego zdaniem Stany Zjednoczone są przeciwne takiemu mechanizmowi, ponieważ byłby on dla nich niewygodny, zapewniając przejrzystość dotyczącą badań nad bronią biologiczną.
Rosja utrzymuje, że na terenie Ukrainy istnieją laboratoria, w których pod kierunkiem USA odbywają się takie badania.
Wcześniej szef rosyjskich wojsk ochrony nuklearnej, biologicznej i chemicznej Igor Kirilłow poinformował, że na Ukrainie powstała sieć ponad 30 laboratoriów biologicznych, zakontraktowanych przez amerykańską Agencję Redukcji Zagrożeń Obronnych (DTRA). Według Kiriłowa, 24 lutego wszystkie te laboratoria otrzymały od ukraińskiego Ministerstwa Zdrowia polecenie całkowitego usunięcia czynników biologicznych zgromadzonych w tych laboratoriach.
Rosyjskie informacje o badaniach nad bronią biologiczną w Ukrainie pojawiły się tuż po tym, jak amerykański wywiad ostrzegł o możliwości użycia tego typu broni przez Rosję podczas jej inwazji na Ukrainę.