Rosjanie nie przedstawili żadnych dowodów, a Ukraina zaprzecza dokonaniu ataku. 

- To bez wątpienia rosyjska rakieta lub inna amunicja, nie ma nawet sensu o tym mówić - powiedział rzecznik ukraińskiej armii.

Prorosyjscy separatyści, którzy kontrolują część ukraińskiego obwodu donieckiego, przekazali wcześniej, że wśród ofiar rzekomego ataku było dziecko i oskarżyli Kijów o popełnienie zbrodni wojennej.

Czytaj więcej

Wstrzymano czwartą rundę rozmów Ukraina - Rosja. Wznowienie we wtorek

Ukraina zaprzeczyła sugestiom, jakoby miała próbować siłą odzyskać miasta Donieck i Ługańsk, które od 2014 roku znajdują się pod kontrolą sił wspieranych przez Rosję.

Zarówno Ukraina, jak i Zachód już wcześniej oskarżały Rosję o planowanie operacji "fałszywej flagi" w celu stworzenia pretekstu do dalszej ofensywy wojskowej przeciwko Ukrainie.

Biuro ONZ ds. praw człowieka oświadczyło w zeszłym tygodniu, że otrzymało "wiarygodne doniesienia" o kilku przypadkach użycia przez siły rosyjskie amunicji kasetowej na zaludnionych obszarach Ukrainy, dodając, że użycie takiej broni może być równoznaczne ze zbrodniami wojennymi.

Jak dotąd Rosja nie odniosła się do tych oskarżeń.