"Wzywamy kobiety, by jutro wyszły na ulice o godzinie 14 domagając się zakończenia wojny" - napisała Jarmysz na Twitterze. "Nie dlatego, że kobiety mają jakąś szczególną rolę w przywracaniu pokoju. Ale dlatego, że wiemy za dobrze, jaką cenę zapłacimy za tę wojnę. I musimy ja przerwać" - napisała Jarmysz na Twitterze.

Sam Nawalny już w ubiegłym tygodniu, w oświadczeniu wydanym w jego imieniu przez jego współpracowników, wezwał do protestów przeciw wojnie codziennie - o 19 w dni powszednie i o 14 w weekendy i święta.

W oświadczeniu wydanym w imieniu Nawalnego podkreślono, że protesty pokażą światu, iż nie wszyscy Rosjanie popierają wojnę.

Tylko w niedzielę w Rosji w czasie antywojennych protestów zatrzymano 5 tysięcy osób - wynika z danych aktywistów z organizacji OVD-Info. Z oficjalnych danych podawanych przez rosyjską policję wynika, że w niedzielę, w czasie "nielegalnych demonstracji", zatrzymano 3,5 tys. osób.

- Jestem pewna, że w Rosji nie ma ani jednej kobiety, która popierałaby tę nieuczciwą, bezsensowną wojnę... gdyby wiedziała, że ktoś z jej najbliższych może na niej zginąć, po każdej z walczących stron - podkreśliła Jarmysz na nagraniu dołączonym do wpisu na temat protestów.