Od przejęcia władzy przez PiS w 2015 roku Polska stale jest na celowniku Brukseli. Najpierw poszło o odmowę podporządkowania się przez nasz kraj obowiązkowemu systemowi podziału uchodźców. Później była kwestia ochrony Puszczy Białowieskiej. Aż w końcu spór został całkowicie zdominowany przez zmiany w wymiarze sprawiedliwości.
Za szczegółowymi zapisami o sposobie powoływania sędziów Sądu Najwyższego czy kompetencji Krajowej Rady Sądownictwa kryje się jednak fundamentalne pytanie o granice ingerencji unijnych instytucji w życie krajów członkowskich. Inaczej mówiąc, rozstrzygnięcie, czy integracja wciąż opiera się na założeniu, że to państwa narodowe utworzyły Unię i zachowują nad nią kontrolę, czy też odwrotnie – ruszył nieodwracalny proces budowy federalnego, europejskiego państwa, a unijna centrala, w tym Trybunał Sprawiedliwości UE, jedynie rozstrzyga, czy ten proces ma posuwać się szybciej czy wolniej.