W lutym NATO rozpoczęło operację Arctic Sentry (pol. Arktyczna Straż), której celem jest zwiększenie obecności sił Sojuszu w rejonie Arktyki.

Reklama
Reklama

NATO koordynuje działania w Arktyce, Norwegia rozbudowuje brygadę, która stacjonuje w tym regionie

Decyzja o rozpoczęciu operacji zapadła po tym, jak Donald Trump przekonywał, iż Stany Zjednoczone muszą przejąć kontrolę nad Grenlandią ze względu na bezpieczeństwo narodowe, wskazując jako uzasadnienie zwiększającą się obecność jednostek chińskich i rosyjskich w rejonie Arktyki. 

Czytaj więcej

Rosja nasila działania hybrydowe. NATO: nie widzimy bezpośredniego zagrożenia

Inicjatywa Arctic Sentry ma na celu koordynowanie działań wojskowych państw NATO w Arktyce i na Dalekiej Północy, poprawę współpracy sił sojuszniczych oraz zwiększenie ich gotowości do działania w warunkach arktycznych.

W sierpniu należąca do NATO Norwegia rozbudowała swoją brygadę stacjonującą w Arktyce (Finnmarksbrigaden), w ramach której utworzono batalion artylerii, baterię obrony przeciwlotniczej i kompanię łączności. 

Tymczasem Rosja uważa Arktykę za swoją strefę interesów. Moskwa już wcześniej protestowała przeciwko operacji Arctic Sentry, a teraz Ławrow, w artykule na łamach arctic.ru twierdzi, że ćwiczenia organizowane przez NATO w tym rejonie są „agresywne”. Rosja jest krajem z największą obecnością wojskową w rejonie Arktyki i na Dalekiej Północy. 

Strategiczne znaczenie Arktyki

Strategiczne znaczenie Arktyki

Foto: PAP

Siergiej Ławrow ostrzega, że aktywność wojskowa NATO w Arktyce może doprowadzić do konfrontacji zbrojnej z Rosją

„Taka aktywność wojskowa na Dalekiej Północy stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji. Ryzyko incydentów, które mogą wywołać zbrojną konfrontację, z potencjalnie katastrofalnymi konsekwencjami, rośnie” – ostrzegł szef rosyjskiej dyplomacji. 

„W lutym NATO uruchomiło operację Arktyczna Straż, mającą na celu zwiększenie obecności wojskowej (w Arktyce). Zintensyfikowane przygotowania militarne trwają w bezpośrednim sąsiedztwie naszej północnej granicy” – czytamy w artykule Ławrowa zatytułowanym „Międzynarodowa współpraca w Arktyce: Wyzwania i możliwości”. 

„Przeprowadzane na dużą skalę, agresywne ćwiczenia są prowadzone (przez NATO w Arktyce – red.) z udziałem państw spoza regionu, powstają nowe elementy struktury dowódczo-sztabowej” – napisał Ławrow. 

Szef MSZ Rosji zarzucił Sojuszowi, że ten nie chce „utrzymania Arktyki jako strefy pokoju i współpracy”, a państwa członkowskie NATO, „tak jak cały wojskowy sojusz zmierzają do militaryzacji regionu i stworzenia tam punktów zapalnych napięć międzynarodowych”. 

Siergiej Ławrow o Arktyce: Interesy narodowe będziemy chronić wszystkimi dostępnymi środkami

Ławrow w artykule podkreślił, że Rosja wspiera rozwój Arktyki jako „integralnej części wspólnej przestrzeni bezpieczeństwa i współpracy obejmującej całą Eurazję”. „Nasi obecni przeciwnicy już dawno powinni wyciągnąć wnioski z lekcji historii i zdać sobie sprawę, że mówienie do Rosji poprzez język sankcji i gróźb nie ma przyszłości. Nieprzyjazne, wrogie działania są i będą spotykać się z adekwatnymi odpowiedziami, w tym asymetrycznymi” – ostrzegł jednocześnie.

„Rosja preferuje konstruktywny dialog w każdym regionie świata, ale jeśli jest to niezbędne, nasze interesy narodowe będą chronione wszystkimi dostępnymi środkami” – dodał. 

Artykuł ukazał się w czasie, gdy od kilku miesięcy wywiady państw zachodnich alarmują, że Rosja może zdecydować się na podjęcie działań przeciwko państwom NATO – mogą one mieć formę nasilenia działań hybrydowych, dużego cyberataku albo nawet ograniczonej operacji militarnej przeciwko jednemu z państw Sojuszu. W tym ostatnim scenariuszu najczęściej mówi się o podjęciu przez Rosję jakiegoś rodzaju działań militarnych przeciwko jednemu z państw bałtyckich. 

W ubiegłym tygodniu z niespodziewaną wizytą przybył do Rosji szef CIA John Ratcliffe. Według części amerykańskich mediów wizyta miała na celu ostrzeżenie Rosji przed podejmowaniem działań przeciwko Sojuszowi.