Reklama

Andrzej Łomanowski: Wojna symboli

W ciągu pół roku Aleksiej Nawalny stał się symbolem rosyjskiego protestu przeciwko władzy. Naprzeciw ma drugi symbol: stabilizacji i kontynuacji.
Andrzej Łomanowski: Wojna symboli

Foto: AFP

Wokół Nawalnego skupili się wszyscy, którzy są niezadowoleni ze stanu spraw w państwie rosyjskim i mają wystarczająco determinacji, by to okazać, wychodząc na ulice. Trudno opisać ten konglomerat protestujących. Na manifestacjach w obronie opozycjonisty pojawiały się zarówno flagi anarchistów, jak i monarchistów czy nawet białoruski biało-czerwono-biały sztandar. Wszystkich łączy niechęć do Kremla i jego głównego lokatora, ale protest ma przede wszystkim podłoże etyczne. Wyraża się w haśle: oni kradną (najpopularniejsze to „Putin – złodziej!"). Siłą napędzającą manifestacje jest młodzież mieszkająca w miastach, choć tym razem w przeciwieństwie do lat 2011–2012, 2017 i 2019 protest rozlał się po całym kraju i to nadaje mu szczególną dynamikę. Władzy nie starcza po prostu policji, by zapanować nad wszystkimi miastami i miasteczkami, gdzie zbierają się manifestanci.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama