Wicepremier odpowiada: – Podobało mi się to zdjęcie (...). "Viva" poprosiła o wywiad i go dostała. Przez lata żona nie chciała być osobą publiczną. Teraz zgodziła się wpuścić fotografa do domu.
– Koledzy się nie śmiali? – dociskają dziennikarze.
– Oni się ze mnie raczej nie śmieją – ucina polityk.
Rozgłos, jaki w Platformie Obywatelskiej wywołała sesja zdjęciowa Schetyny wraz z rodziną dla dwutygodnika "Viva", to dowód na nowe czasy w polskiej polityce.
Wyreżyserowana sesja zdjęciowa w prestiżowym magazynie jest uznawana za wyzwanie rzucone liderowi. Kiedyś sowietolodzy odgadywali awanse w hierarchii wpływów aparatczyków sowieckiej KPZR, obserwując, kto jakie miejsce zajmuje na trybunie na moskiewskim placu Czerwonym w czasie pierwszomajowej parady. Dziś partyjni gracze wertują luksusowe magazyny.
W tym samym wywiadzie dziennikarze, tak dociekliwi w sprawie sesji dla "Vivy", już bez większych emocji pytają o CBA, które według nich "poluje na szefa ABW Krzysztofa Bondaryka". Schetyna skwapliwie przyłącza się do zdystansowanego stanowiska swych rozmówców. – Tak, to małostkowe – zgadza się.
Dziennikarze nie drążą tematu, nie pytają, dlaczego Schetyna uważa, że CBA nie powinno interesować się szefem ABW.
To dobry przykład, że polityka polska dziecinnieje na wyścigi. Okładka "Vivy" stymuluje emocje wokół sukcesji po Tusku, ale wciąż nikogo nie interesuje, czy szef ABW zachowuje standardy antykorupcyjne.
Ot, rzeczy ważne i nieważne Polski Anno Domini 2008.
[b][link=http://blog.rp.pl/semka/2008/11/24/partyjni-gracze-wertuja-vive/]skomentuj na blogu[/link][/b]