Reklama

Michał Szułdrzyński: Polak, Węgier w oślej ławce

Zła wiadomość dla obecnego rządu jest taka, że kwestia praworządności nie spadnie szybko z agendy. Dobra, że Komisja jednak nie traktuje tej sprawy w stu procentach serio.
Michał Szułdrzyński: Polak, Węgier w oślej ławce

Foto: AFP

Reakcja polskich polityków na opublikowany w środę raport Komisji Europejskiej dotyczący stanu praworządności w UE była do przewidzenia. Opozycja skorzystała z okazji, by skrytykować rządzących, a politycy partii rządzącej – by skrytykować Unię Europejską. Zachowanie zarówno opozycji, jak i rządzących jest absurdalne, ponieważ z tego raportu... niewiele wynika. Nie chodzi o to, że to dokument nieważny, ale że poza konsekwencjami wizerunkowymi nie ma żadnych innych skutków. Komisja postanowiła dokonać oceny praworządności we wszystkich 27 państwach członkowskich, by odeprzeć zarzuty – formułowane m.in. przez PiS – że szczególnie uwzięła się na Polskę oraz Węgry, bo nie podobają jej się prawicowe rządy w tych krajach. Tak więc powstał pomysł, by co roku przedstawiać raport o tym, jak wygląda stan sądownictwa, walki z korupcją czy wolności mediów we wszystkich krajach Unii. By odeprzeć zarzuty o to, że Komisja narusza suwerenność krajów członkowskich i wtrąca się w nieswoje sprawy, wywiedziono prawomocność raportu z traktatów, które zobowiązują członków UE do przestrzegania pewnych zasad i wartości.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama