Karol Nawrocki swoje przemówienie na Westerplatte poświęcił rachunkom polsko-niemieckich krzywd. Wprawdzie zauważył, że obecnie Polska i Niemcy są sojusznikami, ale jednocześnie wypomniał zachodnim sąsiadom antypolskie postawy, wskazując na ich XIX-wieczne korzenie. I przekonywał, że Niemcy nie potrzebowali Adolfa Hitlera, by Polską i Polakami gardzić.
Słuchając prezydenta można było odnieść wrażenie, że mamy nie 2026 rok, lecz, co najwyżej, 1989 – czas, gdy dopiero mamy ułożyć sobie relacje z Berlinem i nie musimy już tak bardzo przejmować się rozpadającym radzieckim imperium. Od tego czasu trochę jednak czasu minęło – i dziś z Niemcami rzeczywiście jesteśmy w sojuszu, współtworzymy z nimi Unię Europejską i, zgodnie z wizją NATO 3.0, mamy razem z Niemcami bronić Europy przed wspomnianym imperium, które zmieniło nazwę, ale jest nie mniej krwiożercze.