Choć dwa tygodnie temu ostrzegałem, że decyzja Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu zamiast zakończyć, zaogni spór o historię z Ukrainą i oddali nas od rozwiązania sporu o upamiętnienie ofiar ludobójczych działań UPA na Wołyniu, nie spodziewałem się, że ta eskalacja będzie tak poważna. I to po obu stronach granicy.
Dlaczego trzech byłych prezydentów Ukrainy oddało Ordery Orła Białego, którymi zostali uhonorowani?
Bo nie tylko Zełenski wysłał kurierem do Warszawy odznaczenie, które dostał od Andrzeja Dudy, nie tylko polskie ordery oddali najważniejsi przedstawiciele władz Ukrainy (szef Biura Prezydenta i jego zastępca, minister spraw zagranicznych i ambasador w Polsce), to jeszcze solidarnie zrzekli się Orłów Białych trzech byłych prezydentów od Leonida Kuczmy przez Wiktora Juszczenkę po Petra Poroszenkę. Szczególnie Kuczma, były działacz partii komunistycznej, syn sierżanta Armii Czerwonej, nie może być nazwany banderowcem. Oni wszyscy zgodnie uznali, że Nawrocki nie odebrał orderu osobie, ale wykonał gest wobec ukraińskiego państwa i społeczeństwa, którego Zełenski jest reprezentantem.
Nie wygląda to na zapowiedź ułatwienia prac poszukiwawczych ofiar UPA na Wołyniu. Nie wygląda też na odwrót od nieakceptowalnego dla naszej wrażliwości historycznej gloryfikowania UPA. Jeśli więc Nawrocki chciał coś zrobić dla pamięci polskich ofiar, to na krótką metę jego ruch był przeciwskuteczny. Ukraińskie elity – nawet postkomunistyczny Kuczma – zjednoczyły się wokół obecnego prezydenta i solidarnie stanęli za jego decyzją.
Po decyzji Nawrockiego w polskim internecie zapanowały pogromowe nastroje
Jeszcze gorzej sprawa wygląda w Polsce, gdzie decyzja Nawrockiego spotkała się z euforią nacjonalistów i ksenofobów. Wystarczy rzut oka do internetu, by zorientować się, że w sieci (pytanie na ile jest to spontaniczne, a na ile czynni są tu inni szatani) zapanowały wręcz pogromowe nastroje. Już nie tylko anonimowe konta domagają się wyrzucenia z Polski wszystkich Ukraińców, ale postulaty takie pojawiają się ze strony posła Janusza Kowalskiego, a Konfederacja wezwała do odebrania praw ukraińskiej mniejszości.
Przy zachowaniu wszystkich proporcji nieuchronnie przywodzi to na myśl wydarzenia, których 85. rocznicę właśnie będziemy przeżywać. Na przełomie czerwca i lipca doszło do pogromów w Szczuczynie, Wąsoczu, Radziłowie oraz najsłynniejszej zbrodni 10 lipca 1941 r.
Za eskalację tych obrzydliwych nastrojów widocznych nie tylko w internecie, zamiast próby przeciwstawienia się im, odpowiedzialność ponosi prezydent Karol Nawrocki.
Dlaczego Ukraina i Ukraińcy są ważni dla wzrostu PKB i polskiego cudu gospodarczego
Te nastroje są nie tylko moralnie przerażające, ale szkodliwe dla naszego bezpieczeństwa. Podsycanie konfliktu z Ukraińcami, którzy walczą dziś z Rosją, utrudni nam odbudowę dobrych relacji w przyszłości. Stosunki z krajem, który będzie dysponował setkami tysięcy weteranów i czynnych wojskowych największej armii w regionie, będą nam potrzebne. Nie mówiąc już o tym, że – jak to bywało w historii – na konflikcie Polaków i Ukraińców zyskiwała Rosja.
Ale wyrzucanie Ukraińców może uderzyć w bezpieczeństwo ekonomiczne Polski, bez którego nie będzie bezpieczeństwa militarnego. Ukraińcy stanowią największą grupę migrantów, którzy zakładają u nas firmy, wpłacają do ZUS i NFZ znacznie więcej niż stamtąd otrzymują, wydatnie przyczyniają się do wzrostu PKB, często zajmując miejsca pracy w gospodarce, na których nie ma innych chętnych, a bez których nie będzie naszego wzrostu i „polskiego cudu gospodarczego”.
Czytaj więcej
Ukraiński biznes dynamicznie rozwija się w Polsce, Donald Trump finalizuje porozumienie z Iranem, a sektor bankowy coraz głośniej ostrzega przed za...
Zatem podsycanie antyukraińskich emocji jest dodatkowo sprzeczne z naszymi podstawowymi interesami ekonomicznymi. I dobrze by było, gdyby biznes abstrahował od polityki i emocji w swoich decyzjach. Bo choćby odbudowa Ukrainy z wojennych zniszczeń – a temu będzie poświęcona wielka konferencja w Gdańsku w tym tygodniu – to dla wielu polskich przedsiębiorstw bardzo dobra okazja biznesowa. Pozostaje mieć nadzieję, że polscy przedsiębiorcy będą na rzeczywistość patrzyli znacznie bardziej chłodnym okiem niż polityczni czy internetowi zagończycy.