Za czasów rządów PiS Waszyngton kilkakrotnie przychodził na odsiecz polskiej demokracji. To dzięki interwencji administracji Joe Bidena udało się utrzymać prawo do nadawania TVN – najważniejszego głosu ówczesnej opozycji demokratycznej. Nie doszło też z tego powodu do wejścia w życie Lex Tusk, co miało wykluczyć lidera opozycji z udziału w wyborach pod pretekstem związków z Rosją.
Teraz jednak ta dynamika zdaje się odwracać. Podczas gdy w Polsce stopniowo odbudowywane są rządy prawa a Bruksela uwolniła fundusze z KPO, za oceanem sytuacja zdaje się zmierzać w odwrotnym kierunku.
Czytaj więcej
Prezydent elekt Donald Trump zapowiedział, że w pierwszym dniu urzędowania wprowadzi zaporowe cła na import towarów od trzech najważniejszych partn...
Prokurator wycofał się z zarzutów przeciwko Donaldowi Trumpowi
We wtorek prokurator specjalny, odpowiedzialny za rozliczenie Donalda Trumpa z zarzutów federalnych dotyczących łamania prawa, wygasił sprawę. Nic dziwnego: wbrew zwyczajom, które do tej pory obowiązywały w USA, miliarder zapowiedział, że gdy obejmie urząd prezydenta, natychmiast zwolni Smitha.
Sprawa dotyczy przede wszystkim próby zamachu stanu 6 stycznia 2021 r. Za namową Trumpa tłum jego zwolenników wdarł się wtedy do Kongresu, próbując wstrzymać proces zatwierdzenie zwycięstwa wyborczego Joe Bidena. Trump nie przedstawiając żadnych dowodów do tej pory twierdzi, że głosowanie zostało sfałszowane, a Biden jest uzurpatorem. Odmowa ówczesnego wiceprezydenta Mike’a Pence’a podporządkowania się naciskom Trumpa w końcu spowodowała, że ten nie postawił na swoim.
W ciągu czterech lat rządów Bidena udało się skazać Trumpa tylko w drugorzędnej sprawie malwersacji w Nowym Jorku
Latem tego roku Sąd Najwyższy, w którym Trump zdołał mianować aż trzech swoich zwolenników i zapewnić większość konserwatystom, wydał orzeczenie o szerokim immunitecie przysługującym prezydentowi w trakcie sprawowanie swojego urzędu (mandat Trumpa zakończył się 20 stycznia). Mimo to Smith próbował przekonać sędzię z Dystryktu Federalnego Tayę Chutkan, że nie dotyczy to oskarżeń przeciw Trumpowi. Jeszcze na żadnym prezydencie USA ciążyły tak poważne zarzuty.
Czytaj więcej
Siedemset lat: taką w sumie karę otrzymali zwolennicy Donalda Trumpa, którzy wzięli udział w ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 roku.
Ale Smith zajmował się też zarzutami o przetrzymywanie przez Trumpa tajnych dokumentów w jego prywatnej rezydencji w Mar-a-Lago na Florydzie. Świat obiegły wtedy zdjęcia kartonów z papierami w jednej z jego toalet.
W ciągu czterech lat rządów Bidena udało się tylko skazać Trumpa za znacznie poważne zarzuty o malwersacje finansowe, gdy działał jako deweloper w Nowym Jorku. I tu kara nie została jednak zasądzona. Trump mianował jednak na wysokie stanowiska tych, którzy w tej sprawie go poparli.
Surowe kary więzienia usłyszeli za to uczestnicy szturmu na Kapitol.