Nic w ostatnich latach nie służyło tak bardzo interesom Władimira Putina jak rozbijanie jedności Zachodu poprzez podważanie rządów prawa i demokracji. W ten sposób Unia nie tylko straciła możliwość podejmowania efektywnych, skutecznych decyzji, ale przede wszystkim zatarła się różnica między autorytarnymi systemami władzy na Wschodzie a przywiązanym do wolności Zachodem.
Nikt w Unii dalej nie zabrnął w tym kierunki niż Viktor Orbán. Do tego stopnia, że amerykańska Heritage Foundation nie uważa już Węgier za pełną demokrację. Tyle, że węgierski przywódca, który dziś stał się zaufanym człowiekiem Kremla, znalazł niezwykłe wsparcie w ostatnich siedmiu latach w Polsce rządzonej przez PiS. Tu hasłem była budowa „Budapesztu w Warszawie”. Mając za sobą piąty co do znaczenia kraj Wspólnoty, Orbán mógł bez przeszkód demontować wolność nad Dunajem.