Przewodnicząca składu orzekającego w sprawie o zabójstwo Pawła Adamowicza, sędzia Aleksandra Kaczmarek, mówiąc przy odczytywaniu wyroku, że Stefan W. „popełnił zbrodnię bez precedensu w historii Polski od czasu dwudziestolecia międzywojennego”, słusznie przywołała historię. Zbrodnia ta niestety miała precedens, a ten odnosi się do morderstwa w grudniu 1922 r. prezydenta Gabriela Narutowicza.
Analogii jest na nasze nieszczęście bardzo wiele; grunt dla obu zbrodni przygotowały media, a zabójcą powodowała osobista nienawiść do polityków. Jeszcze gorsze były następstwa tej pierwszej zbrodni; o ile w pierwszej chwili wstrząsnęła klasą polityczną młodego państwa, o tyle na dłuższą metę nikt nie wyciągnął z niej wniosków. Dzieje II Rzeczypospolitej pełne były agresji, brutalności, politycznych mordów, a nawet doświadczyły zamachu stanu.