Kampania przed „midterms elections”, czyli wyborami połówkowymi w USA, była wielkim sukcesem Donalda Trumpa. Ale już sam wynik wyborów niekoniecznie. Jak wyliczył „New York Times”, w wyborach wygrało 216 kandydatów Partii Republikańskiej, którzy publicznie przyznali się do wiary, że wybory prezydenckie z 2020 roku zostały sfałszowane. A to dziś jest główny wskaźnik utożsamiania się z trumpizmem, czyli dość radykalną prawicowością, jaka cechuje kontrowersyjnego miliardera. Trump bardzo mocno zaangażował się w kampanię wyborczą, w prawyborach wspierał tylko tych kandydatów, którzy podważali wynik poprzednich wyborów, bo szybko się zorientował, że legenda wyborczego oszustwa jest wysokoenergetycznym paliwem politycznym, silnie polaryzuje, wywołuje wielkie emocje. Tymczasem wyniki wyborów amerykańskich każą jednak wątpić, czy takie radykalizowanie się Partii Republikańskiej wyszło jednak na dobre.