Dzięki temu, że premier Mateusz Morawiecki pojechał do Madrytu, dowiedzieliśmy się, że ktoś go szantażuje i chce go zmusić, by przepraszał za to, że jest Polakiem, chrześcijaninem, że jest „przywiązany do takich rzekomo przestarzałych wartości, jak prawda” – a znając słowność premiera, to ostatnie brzmi szczególnie okrutnie. Z kontekstu wypowiedzi Morawieckiego na wiecu hiszpańskiej prawicowej partii Vox wynika, że tym, kto go do tego zmusza, jest Unia Europejska. Premier uczestniczący regularnie w spotkaniach Rady Europejskiej, podczas których podejmowane są najważniejsze decyzje w Unii, grzmiał: „Niewielka liczba biurokratów w Brukseli uważa, że może samodzielnie kształtować Europę – ale tu się mylą”.