W początkowym planie rosyjskiego prezydenta Kijów miał zostać zajęty po trzech dniach „specjalnej operacji wojskowej”. Nawet nie wojny, lecz tylko „operacji” – takiej, jak przeciw czeczeńskim partyzantom na Kaukazie. I nie zdobyta, lecz właśnie zajęta. Zebrano już mnóstwo świadectw tego, że agresorzy oczekiwali powitań z kwiatami na ukraińskiej ziemi.
Po brutalnym przebudzeniu z imperialnych snów teraz Władimirowi Putinowi pozostała tylko wojna na wyczerpanie Ukrainy. Rosja straci w tym roku 10-12 proc. PKB, ale Ukraina – ponad jedną trzecią. Lecz słabości gospodarczej nie towarzyszy słabość militarna. Ukraińska armia stawia zajadły opór, a teraz jeszcze też tu i ówdzie przechodzi do kontrataków.