Można się zżymać na stronniczość posłów do Parlamentu Europejskiego, niemniej fatalne dla wizerunku naszego kraju jest to, że Polska obok Węgier staje się głównym bohaterem dyskusji europarlamentarzystów na temat wolności słowa. Nawet najzagorzalsi sympatycy Viktora Orbána nie mogą zaprzeczyć, że doprowadził on albo do zamknięcia wszystkich większych niezależnych od władzy mediów, albo do ich przejęcia przez związaną z władzą oligarchię. Sytuacja w Polsce na szczęście wciąż jest znacznie lepsza, lecz wcale nie idzie w dobrym kierunku. PiS od słów przeszło do czynów i realizuje strategię nakreśloną przez Jarosława Kaczyńskiego po wyborach prezydenckich. Pytany wówczas o niewielką przewagę Andrzeja Dudy nad Rafałem Trzaskowskim stwierdził, że przeciw rządowi są media i internet.