Reklama

Chrabota: Frasyniuk i bezradna opozycja

Nie mam wątpliwości, że sprawę zatrzymania Władysława Frasyniuka sprokurowano w celu medialnego przykrycia ewidentnej wpadki, jaką było wypuszczenie przez sąd zatrzymanych w związku z prywatyzacją Ciechu.
Władysław Frasyniuk

Władysław Frasyniuk

Foto: Fotorzepa, Bartek Sadowski

Władza nie spodziewała się po prostu takiej decyzji sądu i w celu uniknięcia dyskusji o porażce zajęła opinię publiczną czymś bardziej widowiskowym.

Jeśli taka była jej intencja, to sukces jest całkowity, a ręce same składają się do oklasków. Media od rana huczały wyłącznie o Frasyniuku, jakby nie było innego tematu. Tyle w kwestii skutecznej – jak zwykle – socjotechniki władzy. Ale jest i sprawa druga, myślę, że ważniejsza. Poranne najście na legendę Solidarności jednych oburzyło, innych utwierdziło w przekonaniu o słuszności racji rządzących. Lojalistom Prawa i Sprawiedliwości przypomniało, że łagodniejsza ostatnio dobra zmiana wciąż ma ostre zęby i umie celnie kąsać. Celnie, bo Frasyniuk, dla jednych ikona wolności, dla drugich jest symbolem warchoła i bezwzględnego krytyka prezesa Jarosława. „Igrał, więc się doigrał" – powtarzają sympatycy PiS i cieszą się, że walczący ze słusznym systemem wichrzyciel doczekał się zasłużonego upokorzenia.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama