Teraz wkraczał do sali pałacu prezydenckiego w Helsinkach na spotkanie z prezydentem Rosji jako przywódca najważniejszego państwa świata, który może nie tylko wszystko powiedzieć, ale i zrobić, niezależnie od obietnic. Przewidywalność coraz większej nieprzewidywalności Donalda Trumpa trudno uznać za dobry znak dla stabilizacji i spokoju na świecie, szczególnie w naszym regionie. Wielu wschodnich Europejczyków może dręczyć pytanie: czy Trump ich sprzeda Rosji?
Chaos wytwarzany przez prezydenta Ameryki udzielił się obiegowi informacji, prostych jak by się mogło wydawać. Nie było nawet wiadomo, kto będzie towarzyszył Trumpowi i Putinowi w czasie pierwszej rozmowy. Początkowo wspominano, że odbędzie się dosłownie w cztery oczy, co sprzyjało snuciu wizji dwóch przywódców w skupieniu wytyczających granice stref wpływów na globusie (raczej jednak pod dyktando doświadczonego lisa z Kremla). Potem pojawiły się inne opcje, czworo oczu z dwójką tłumaczy, czasem wspieranych jeszcze przez protokolantów, albo tylko z jednym tłumaczem. Ale nawet gdy rozmowa się zakończyła, czołowe portale zachodnie miały na ten temat różne zdanie.